dr Bartłomiej Biga

Pracownicze Plany Kapitałowe – wszystko rozbija się o zaufanie

 

Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) to narzędzie, które nie tylko ma dać w przyszłości wyższe świadczenia osobom w wieku emerytalnym, ale także ma już dziś budować kapitał niezbędny do realizacji Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Wielu komentatorów chwali ten projekt za interesujący system podziału kosztów między pracowników, pracodawców i państwo, podkreślając, że pieniądze te „będę prywatne”, a więc można będzie je dziedziczyć.

PPK to rzeczywiście bardzo obiecujący system. Przyszły dodatkowy kapitał emerytalny ma pochodzić z trzech źródeł – od pracownika (2-4% obliczane od podstawy składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe), od pracodawcy (1,5-4% obliczane j.w.) oraz od państwa (250 zł jednorazowej składki powitalnej + 240 zł dopłaty rocznej). PKK będą elementem III filaru. Z uwagi na dotychczasową, małą popularność tej formy oszczędzania na emeryturę, należy się spodziewać, że PKK szybko staną się głównym narzędziem w tym obszarze. Takie są założenia projektu, który został przekazany do konsultacji społecznych i uzgodnień resortowych.

Rozwiązanie typu PPK wydaje się konieczne, gdyż już nikt nie ma wątpliwości, że dzisiejsi trzydziesto-, czterdziestolatkowie, bez dodatkowych sposobów oszczędzania, nie mają szans na emerytury przekraczające choćby połowę ich ostatniej pensji. Zaproponowana formuła Pracowniczych Planów Kapitałowych nie jest jednak idealna. W projekcie popełniono bowiem szereg błędów, a ponadto przy komunikowaniu jego założeń dopuszczono się kilku manipulacji obniżających zaufanie.

Po pierwsze, przedstawiane przez rząd kalkulacje wysokości miesięcznych świadczeń oparte są o założenie, że będą one wypłacanie jedynie przez 10 lat. Oczekiwana przeciętna długość życia w Polsce po przejściu na emeryturę jest jednak znacznie wyższa i wynosi nieco ponad 18 lat (zakładając przejście na emeryturę w wieku 60 lat. Osiągnięcie „dodatku do emerytury” na poziomie 1000 zł przy odprowadzaniu minimalnej składki (3,5% łącznie od pracownika i pracodawcy) od średniej pensji przez 25 lat (czym chwali się rząd) jest natomiast możliwe tylko przy rozłożeniu wypłat na około 10 lat. Chcąc mieć zapewnione dożywotnie świadczenie, z reguły konieczne będzie więc obniżenie wysokości comiesięcznych wypłat.

Po drugie, system nie jest prawdziwie dobrowolny. Dobrowolność należy bowiem rozumieć jako skorzystanie z czegoś w wyniku nieprzymuszonej decyzji, a nie jak w przypadku PPK jako prawo do zrezygnowania, które trzeba i tak powtarzać co dwa lata, bo w przeciwnym wypadku znów zostaniemy zapisani. Tym trudniej będzie przekonać pracowników, że system jest dla nich korzystny, bo to przecież kwestionuje potrzebę tworzenia takiego mechanizmu.

Po trzecie, wprowadzanie sankcji karnej (art. 97 projektowanej ustawy) „za nakłanianie uczestnika do rezygnacji z oszczędzania w PPK”, włącznie z pozbawieniem wolności do dwóch lat, jest jaskrawym przykładem bezsensownej opresyjności regulacji utrudniającej budowanie zaufania społecznego, które jest przecież konieczne przy tego typu reformach.  Przedstawiciele większości parlamentarnej przekonują, że ta regulacja ma mieć zastosowanie jedynie do najbardziej jaskrawych przypadków. W projekcie nie ma jednak na to żadnych gwarancji.

I właśnie ten brak zaufania jest najsłabszym punktem PPK. Zostało ono zniszczone przede wszystkim przez demontaż Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE) stanowiących II filar. W efekcie bardzo trudno jest przekonać Polaków do jakichkolwiek dodatkowych zinstytucjonalizowanych form oszczędzania na emeryturę – także w ramach III filaru, w który wpisują się PPK, choć w nim tego typu niebezpieczeństwo jest o wiele niższe. Trzeba też pamiętać, że nawet jeśli ktoś ma zaufanie do obecnego rządu, to o warunkach dostępu do zgromadzonych środków decydowały będą kolejne ekipy. A w systemie PPK nie ma chociażby gwarancji chroniących przed sytuacją, w której politycy zdecydowaliby się podnieść wiek pozwalający na uruchomienie wypłat na przykład do 70 czy 80 lat.

 


dr Bartłomiej Biga
dr Bartłomiej Biga
Ekspert CA KJ ds. ekonomicznej analizy prawa, doktor nauk ekonomicznych, adwokat
< Powrót do listy Komentarze