prof. Tomasz Grzegorz Grosse

Twardy Brexit coraz bliżej

 

Rząd Zjednoczonego Królestwa ogłosił w sierpniu 2017 roku z dawna oczekiwaną przez UE serię dokumentów przed zbliżającą się kolejną rundą negocjacji dotyczącą Brexitu. Brytyjski rząd próbuje zmienić priorytety negocjacji tak aby rozmawiać o przyszłych relacjach gospodarczych z UE, a nie tylko o warunkach wyjścia z Unii. Jest to obecnie najbardziej sporna kwestia negocjacyjna, która powoduje, że negocjacje stoją w martwym punkcie. „Twardy Brexit” – czyli opuszczenie przez Brytyjczyków Unii bez porozumienia  – nie jest nikomu na rękę, ale uciekający czas powoduje, że jest coraz bardziej prawdopodobny.

Wśród opublikowanych dokumentów najbardziej interesujące są propozycje dotyczące tymczasowego reżimu celnego między Wielką Brytanią i UE oraz dotyczące zasad kontynuowania wymiany dóbr i powiązanych z nimi usług między obu stronami. Wspomniane dokumenty przedstawiają rozwiązania, które umożliwiają obu stronom uniknąć scenariusza tzw. „twardego Brexitu”, a więc wyjścia Wielkiej Brytanii z UE w marcu 2019 roku bez jakiegokolwiek porozumienia. Ponadto sugerują tymczasowe porozumienie z UE, które da więcej czasu na wypracowanie ostatecznej umowy między stronami. Rząd brytyjski nie określa terminu wygaśnięcia tego porozumienia przejściowego, ale zapewne chciałby aby obwiązywało ono do terminu kolejnych wyborów na Wyspach (jeżeli nie będzie wcześniejszych, powinny odbyć się w 2022 roku).

Brytyjskie propozycje sugerują rozwiązania najbardziej zbliżone do obecnego reżimów celnego i reżimu wymiany handlowej, które obowiązują na rynku wewnętrznym w UE. Jeśli taka umowa na okres przejściowy zostałaby wypracowana, mogłaby ona stanowić podstawę do osiągnięcia ostatecznego porozumienia między UE i Wielką Brytania w odniesieniu do spawy, która ma największe znaczenie negocjacyjne dla Brytyjczyków, czyli zasad dostępu do rynku wewnętrznego po Brexicie. Warto zauważyć, że nowe propozycje Brytyjczyków to wyraźna próba dezorganizacji strategii negocjacyjnej strony europejskiej. Unia chciałaby najpierw dyskutować o warunkach wyjścia Brytyjczyków z UE, czyli o zobowiązaniach do budżetu unijnego Wielkiej Brytanii, prawach obywateli UE mieszkających na Wyspach, kształcie granicy lądowej z UE, a dokładnie z Irlandią. Dopiero później zająć się tym, na czym zależy Brytyjczykom, czyli dostępie do rynku wewnętrznego.

Tymczasem rząd w Londynie chce wykorzystać temat regulacji granicy z Irlandią do podjęcia kwestii, która jest z tym związana, czyli zasad odpraw celnych na tej granicy i wymiany towarowej. Tym samym podejmuje negocjacje na temat dostępu do rynku wewnętrznego UE. Ponadto, stara się rozbić jedność strony unijnej przeciągając na swoją stronę Irlandczyków, którym również zależy na jak najszybszym uregulowaniu spraw granicznych, łącznie z kwestiami transgranicznej wymiany gospodarczej.  Kilka dni wcześniej bardzo przychylne stanowisko wobec oczekiwań strony brytyjskiej ogłosił premier Irlandii. Ponadto, Brytyjczycy sugerują daleko posuniętą elastyczność w negocjacjach, co nie tylko świadczy o otwarciu na postulaty strony unijnej, ale również daje możliwość forsowania własnych interesów. Oznacza to, że oczekują, że wynegocjowane porozumienie będzie miało charakter precedensowy, a więc na przykład umożliwi wyłączenie niektórych obowiązujących na rynku wewnętrznym zasad i regulacji. A na to nie chce zgodzić się Bruksela. Właśnie dlatego jej przedstawiciele bardzo chłodno przyjęli dokumenty przedstawiane przez Londyn. Guy Verhofstadt określił je jako brytyjską „fantazję”.

Opublikowane dokumenty można również traktować jako zawoalowaną podwójną groźbę dla UE. Po pierwsze, bez tymczasowego porozumienia bardziej prawdopodobny jest „twardy” Brexit, co uderzy w interesy obu stron, a więc jest nieracjonalne także dla UE. Po drugie, Wielka Brytania będzie mogła swobodnie uzgodnić traktaty gospodarcze z innymi państwami, np. z USA, bez oglądania się na zobowiązania dotyczące interesów strony europejskiej.

Omawiane powyżej propozycje rządu brytyjskiego, a także przeciągające się negocjacje nad kwestiami organizacyjnymi (czyli kolejnością dyskutowanych spraw, a nie ich meritum) powodują, że polska dyplomacja powinna przemyśleć swoje stanowisko wobec negocjacji.

Po pierwsze warto zastanowić się, czy maksymalizować prawa obywateli UE po Brexicie. Do tej pory był to sztandarowy postulat polskiego rządu wobec strony Brytyjskiej. Należy jednak przypomnieć, że jednym z celów obecnego rządu jest zapewnienie wysokiej podaży wykształconej siły roboczej w Polsce w sytuacji niekorzystnych zmian demograficznych, a jednocześnie przy zamknięciu granic na nielegalną imigrację spoza Europy. Rozwiązaniem tego dylematu powinno być m.in. przyciąganie do kraju Polaków mieszkających za granicą, zarówno polskiej diaspory ze Wschodu, jak również obywateli RP mieszkających na Wyspach Brytyjskich. Tym samym troska o prawa dla tych obywateli po Brexicie staje w pewnej sprzeczności do celu związanego z polskim rynkiem pracy i wyzwaniami demograficznymi. W omawianej kwestii negocjacyjnej wystarczającym postulatem jest zachowanie symetrii między prawami obywateli UE na Wyspach, a prawami Brytyjczyków w UE.

Po drugie, dla strony europejskiej, w tym również dla polskiego rządu – kwestią strategiczną jest trwałe partnerstwo z Wielką Brytanią oparte na dostępie tego państwa (i ich podmiotów gospodarczych oraz obywateli) do rynku wewnętrznego. Wspieranie takiego strategicznego partnerstwa jest dla Polski tym bardziej ważne, że Wielka Brytania jest nadal poważnym sojusznikiem geopolitycznym, jak również rzecznikiem poglądów na temat rynku wewnętrznego w wielu sprawach bliskich polskiemu stanowisku.

Po trzecie, podejście Wielkiej Brytanii – aby negocjować już teraz zasadniczą kwestię dostępu do rynku wewnętrznego – jest racjonalne. Tego wymaga coraz krótszy okres jaki pozostał do marca 2019 roku, jak również to, że kwestie zobowiązań Wielkiej Brytanii związanych z wyjściem z UE są bardzo blisko powiązane z przyszłym, docelowym porozumienia między UE a Zjednoczonym Królestwem.

 


prof. Tomasz Grzegorz Grosse
prof. Tomasz Grzegorz Grosse
Ekspert CA KJ ds. europejskich, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
< Powrót do listy Komentarze