dr Przemysław Biskup

Prezydent Trump w Europie – polityczne przesłanie wizyty

 

Lipcowa wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych w Europie rzuca interesujące światło na stan relacji transatlantyckich. Donald Trump potwierdził, że USA nie odwraca się od swoich europejskich sojuszników, ale równocześnie wyraźnie pokazał podczas szczytu G20 w Hamburgu, że od Niemiec i Francji oczekuje zdecydowanie większego zaangażowania we wspólną obronność niż jego poprzednicy. 

Europejskie tournée wyklarowało zasadniczą linię polityki USA wobec Europy, którą od czasu swojej kampanii prezydenckiej zapowiadał Trump. Z jednej strony, prezydent wycofuje się z zapowiadanego zwrotu izolacjonistycznego, jednak z drugiej strony postawił ponownie i niezwykle dobitnie pod względem formy kwestię współfinansowania obrony kolektywnej Starego Kontynentu przez sojuszników europejskich. Ponadto, Trump ponownie potwierdził wolę obrony interesów gospodarczych USA (realnych i wyobrażonych) kosztem rewizji istniejących lub planowanych układów międzynarodowych, w tym zwłaszcza w zakresie dekarbonizacji gospodarki oraz zasad handlu międzynarodowego, które obecnie osłabiają eksport z USA.

Warto zauważyć, że wizyta prezydenta Trumpa przebiegała w kilku odsłonach, z których każda ma swoje znaczenie. Rozpoczęła się ona od wizyty w Polsce, podczas której doszło do spotkania z przywódcami państw Europy Środkowo-Wschodniej w ramach Szczytu Trójmorza, co należy postrzegać jako poparcie dla tej inicjatywy. Również w Warszawie wygłoszone zostało najważniejsze przemówienie programowe podczas całej europejskiej wizyty (jeżeli nie wręcz jedno z najważniejszych wystąpień programowych dotyczących polityki zagranicznej w dotychczasowej prezydenturze Trumpa). Oba te elementy zapewniły spójny przekaz wizyty w Polsce oparty o następujące założenia:

Po pierwsze, Stany Zjednoczone podejmują wyzwanie geopolityczne ze strony Rosji związane z zachowaniem status quo terytorialnego i geopolitycznego.

Po drugie, Amerykanie oczekują stałego zaangażowanie partnerów europejskich w obronę kolektywną, w tym w postaci podwyższenia wydatków zbrojeniowych do przyjętego poziomu 2% PKB (koniec z tzw. free-ridining, czyli „jeżdżeniem na gapę”) jednocześnie potwierdzając ważność zobowiązań wynikających z art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego w zakresie obrony kolektywnej.

Po trzecie, USA są gotowe wspierać działania państw europejskich sprzedażą nowoczesnego uzbrojenia (polityczna zgoda na sprzedaż Polsce najnowszej wersji systemu Patriot) oraz eksportem surowców energetycznych, mającym wyeliminować uprzywilejowaną pozycję Rosji na tym polu w tej części Europy.

Po czwarte, administracja Trumpa wspiera także organizowanie się państw Europy Środkowej w blok gospodarczo-polityczny w ramach UE, który ma równoważyć pozycję Europy Zachodniej, w tym zwłaszcza Niemiec.

Kolejną odsłoną podróży amerykańskiego prezydenta po Europie był Szczyt G20. Wizyta Trumpa w Hamburgu nacechowana była znaczącą asertywnością prezydenta wobec zgromadzonych partnerów oraz wobec samych gospodarzy. Potwierdzono wolę wycofania się z paryskiego porozumienia klimatycznego oraz konieczność rewizji zasad wolnego handlu na bardziej preferujące interesy USA, przy czym wobec Niemiec podnoszono zarzuty niedostatecznego obciążenia ich budżetu wydatkami na obronność, zapewnianą na koszt USA, zaś wobec Chin kwestie związane z nieuczciwą konkurencją, m.in. manipulacjami kursem ich waluty. Ważnym elementem szczytu było także demonstracyjne opuszczenie obrad na rzecz dwustronnego spotkania z Prezydentem Rosji Władimirem Putinem. O ile wynikiem tego spotkania nie był przełom w relacjach USA-Rosja, to jednak spotkanie wizerunkowo godziło w pozycję Niemiec jako gospodarza szczytu. Warto dodać, iż efekt ten został pogłębiony zamieszkami antyglobalistycznymi na ulicach Hamburga.

Podróż po Europie prezydent Trump zakończył w Paryżu, gdzie uczestniczył 14 lipca br. jako gość honorowy w obchodach święta narodowego Francji: Dnia Bastylii. W bieżącym roku podczas święta szczególnie przypominano stulecie zaangażowania się USA w I wojnę światową, co w szczególny sposób dopełniało przekazu wystąpienia warszawskiego. Interwencja USA w Wielkiej Wojnie symbolizowała zajęcie przez USA pozycji globalnego mocarstwa, której wolę obrony w czasach współczesnych podkreślił prezydent kilka dni wcześniej w Warszawie. Jednocześnie, tradycyjna defilada na Polach Elizejskich była okazją do podkreślenia sojuszu wojskowego, politycznego i gospodarczego USA i Francji. Warto przypomnieć, iż od czasu prezydentury N. Sarkozy’ego mamy do czynienia z systematycznym zacieśnieniem współpracy militarnej tych państw w Afryce i na Bliskim Wschodzie, gdzie francuskie zaangażowanie wojskowe przewyższa brytyjskie jako tradycyjnie najważniejszego sojusznika USA w Europie. Była to także okazja dla nowego prezydenta Francji E. Macrona do zrównoważenia wizerunkowego zapowiadanej bliskiej współpracy z Niemcami demonstracją współpracy z USA.

Francuska część europejskiego tourné Trumpa rzuca interesujące światło zarówno na nowy styl dyplomacji amerykańskiej, jak i  pozycjonowanie się Francji jako państw pod rządami nowych prezydentów. USA wydaje się konsekwentnie wzmacniać znaczenie relacji dwustronnych z kluczowymi państwami globu, co odzwierciedla pogląd Trumpa, iż USA mogą w ten sposób lepiej wykorzystać swój potencjał przywództwa. Jednocześnie, pomimo krytycznego stosunku elit francuskich do obecnego prezydenta USA, jego przyjęcie w Paryżu było wolne od demonstracji otwartej wrogości, których doświadczył on w Hamburgu. Zaproszenie oddziału amerykańskiego do wzięcia aktywnego udziału w defiladzie można zaś interpretować jako demonstrację amerykański-francuskiego braterstwa broni, które obecnie przeżywa renesans na Bliskim Wschodzie. Oba państwa  uzyskały przy tym okazję do zademonstrowania swojej niezależności w zakresie współpracy strategicznej w Europie i poza nią oraz gotowości i woli korzystania z wojskowej „hard power” w razie potrzeby, na którym to polu inne państwa europejskie wyraźnie im ustępują.

Podsumowując, niedawna podróż prezydenta Trumpa do Europy potwierdziła wolę utrzymania pozycji światowego przywództwa przez USA oraz chęć rewizji zasad ładu gospodarczego w sposób ponownie promujący interesy USA. W tym celu Stany Zjednoczone wydają się preferować wzmocnienie relacji dwustronnych z kluczowymi partnerami w Europie, do którego to grona zaliczona została Polska, a także gotowe są aktywnie wspierać tworzenie się nowego bloku regionalnego w Europie Środkowej i Wschodniej, wpisanego także w ramy UE i NATO, aby równoważyć interesy bezpieczeństwa i gospodarcze Rosji i Europy Zachodniej, w tym zwłaszcza Niemiec. 


dr Przemysław Biskup
Współpracownik CA KJ, ekspert ds. Wielkiej Brytanii. Adiunkt w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego
< Powrót do listy Komentarze