Wojciech Przybylski

Polskie miasta potrzebują lokalnych wzorców

 

Ministerstwo Rozwoju ogłosiło nabór do pilotażu tzw. Partnerskiej Inicjatywy Miast (PIM). Program ten, zapisany w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, skierowany jest do włodarzy miast, którzy szukają narzędzi do skutecznego rozwiązywania miejskich problemów. Dzięki temu PIM może być pierwszą prawdziwą próbą stworzenia na poziomie krajowym rekomendacji dla polityk miejskich. 

Ministerstwo Rozwoju rozpoczyna pilotażową edycję Partnerskiej Inicjatywy Miast (PIM), projektu finansowanego z Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna na lata 2014‒2020. Celem PIM jest zwiększenie skuteczności rozwiązywania miejskich problemów poprzez wzajemną wymianę doświadczeń i dobrych praktyk, przy wsparciu zewnętrznych ekspertów. Inicjatywa ma być systemowym wsparciem innego projektu Ministerstwa Rozwoju, Pakietu dla Średnich Miast, który został ogłoszony w kwietniu. W Pakiecie zebrano różne formy wsparcia skierowane do 122 średnich i małych ośrodków miejskich, najbardziej zagrożonych degradacją społeczno-gospodarczą i funkcjonalną. Miasta z „listy 122” nie są co prawda jedynym możliwym odbiorcą PIM, ale w dokumentacji programu wskazane są jako priorytetowe.

W ramach pilotażu ministerstwo wybierze trzy partnerstwa. Każde z nich ma się składać z grupy od 6 do 11 miast, i koncentrować się wokół wspólnego obszaru tematycznego. Te wybrano zaś zaskakująco rozsądnie: mobilność miejska, jakość powietrza oraz rewitalizacja to bodaj trzy najbardziej ważkie i pilne wyzwania, przed którymi stoi większość polskich miast. Oczywiście w wypadku żadnego z partnerstw nie da się wypracować jednej, uniwersalnej metody postępowania, ale autorzy programu są tego w pełni świadomi. Partnerstwa, przy wsparciu zewnętrznych ekspertów, mają bowiem pomóc miastom w wypracowaniu Miejskich Inicjatyw Działania (MID), czyli szczegółowych, zindywidualizowanych dokumentów o charakterze praktycznym, z których każdy ma być mapą drogową przygotowującą pilotażowe wdrożenie konkretnego rozwiązania w konkretnym mieście.

Warto podkreślić, że program PIM jednoznacznie wskazuje, że MID-y mają zostać wypracowane przez lokalne partnerstwa o zdecydowanie międzysektorowym charakterze, z dużym udziałem samych mieszkańców. Takie podejście do miejskich wyzwań jest zgodne z najnowszą szkołą smart city, opartą o głęboką partycypację społeczną zasiloną wiedzą ekspercką pochodzącą z różnych środowisk. Ton, w jakim opisany jest proces dochodzenia do MID-ów, niekoniecznie musi się kojarzyć z podejściem centralistycznym oraz technokratycznym, jakie często przypisuje się obecnej administracji rządowej – w samym opisie projektu wskazano, że sam proces opracowywania MID jest równie ważny jak jego wynik. Co więcej, dla  każdego  miasta  MID  ma być  inny,  gdyż  jest  „szyty  na  miarę”. Wreszcie, każdy  MID  jest  unikatowy  pod względem  kontekstu  lokalnego,  tematyki  i  obszaru  jakiego  dotyczy. Takiej narracji nie powstydziłyby się ruchy miejskie z Amsterdamu, Wiednia czy Helsinek. Wiele wskazuje zatem na to, że inicjatywa ministerstwa nie zostanie potraktowana przez włodarzy miast jako kolejne działanie nastawione na wyimaginowaną współpracę, która będzie trwała dopóty, dopóki płynąć będzie strumień unijnych pieniędzy.

Poza zwiększeniem stopnia współpracy pomiędzy miastami oraz przygotowaniem wspomnianej mapy drogowej dla każdego z nich, pilotaż ma też ambicje współkształtowania polityki miejskiej na poziomie krajowym. Jest to o tyle istotne, że jak do tej pory polityka taka nie powstała ‒ wystarczy wspomnieć losy ustawy metropolitalnej czy też regulacji związanych z czystością powietrza (np. normy emisji spalin przy wjeździe do centrów miast) lub mobilnością (tocząca się od lat dyskusja o podniesieniu i zróżnicowaniu stawek za parkowanie). Ponadto, miasta z sieci pilotażowych PIM mają za zadanie opracować jeszcze jeden dokument, szumnie zwany Planem Ulepszeń. Swoją drogą nazwy i akronimy są chyba najsłabszą stroną dokumentacji całego programu, będącego bardzo przydatnym zbiorem rekomendacji dla polityk publicznych na poziomie krajowym i europejskim.

Co ciekawe, koszt programu szacowany jest zaledwie na niecałe dwa miliony złotych (po 600 tysięcy złotych przeznaczonych na każde partnerstwo). Może to być przykład, że tzw. „miękkie projekty” wcale nie muszą być drogie, zaś pragmatyczne i przemyślane ramy brzegowe mogą sprawić, że za symboliczne pieniądze wielokrotnie zwiększymy efektywność wydatkowanych środków publicznych, których w najbliższych latach miasta mają do swojej dyspozycji całkiem sporo (sam Pakiet dla Średnich Miast to około 2,5 mld złotych). Rozsądna dokumentacja konkursu nie jest rzecz jasna gwarantem powodzenia całego programu, ale pierwszy krok wygląda bardzo obiecująco.

Podsumowując, nie ma żadnych wątpliwości, że inicjatywa ministerstwa jest potrzebna. Większość dotychczasowych działań rozwojowych wykonywana była bowiem po omacku. W przypadku miast średnich i małych sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Co prawda dotychczas było to relatywnie mało dolegliwe ‒ polskie miasta nadrabiały wszak gigantyczne zaległości modernizacyjne i braki infrastrukturalne. Prawie 30 lat od rozpoczęcia transformacji miasta są jednak w zupełnie innym miejscu, a złożoność stojących przed nimi wyzwań rośnie. Co więcej, z uwagi na ograniczone zasoby miasta zagrożone degradacją i depopulacją powinny szczególnie świadomie i rozważnie wybierać swoje priorytety, a także narzędzia pracy nad nimi.

Należy podkreślić, że choć problemy miast mogą być specyficzne to rzadko są unikatowe. Tymczasem polskie miasta, jeśli szukają inspiracji, to częściej na Zachodzie Europy (lub jeszcze dalej), a nie w Polsce. To oczywisty absurd. Dlatego warto zaproponować im narzędzia wsparcia współpracy na rynku krajowym, i właśnie takim narzędziem ma być Partnerska Inicjatywa Miast.


Wojciech Przybylski
Wojciech Przybylski
Ekspert CA KJ ds. innowacyjności, socjolog, ma 10 lat doświadczenia w zakresie planowania, ewaluacji i implementacji polityk publicznych, szczególnie w obszarach rozwoju regionalnego oraz innowacji
< Powrót do listy Komentarze