dr Jacek Sokołowski

Ministerstwo nie naprawi konstrukcji zawodu komornika

 

Pod koniec maja do Sejmu trafił rządowy projekt ustawy o komornikach sądowych. Propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości to mieszanka sensownych pomysłów, garści nierozwiązanych (ale na nowo skomplikowanych) problemów przeniesionych z poprzedniego stanu prawnego oraz kilku ekstrawagancji. Próba „naprawy” tego zawodu bez fundamentalnych zmian w jego konstrukcji może skończyć się paraliżem postępowań egzekucyjnych oraz odejściem wielu komorników z zawodu.

Jeszcze rok temu wszystko wyglądało dobrze. Zapowiedziane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany w ustawie o komornikach sądowych służyć miały usprawnieniu egzekucji i eliminacji zdarzających się bulwersujących nadużyć, które – choć nie są regułą – uderzały boleśnie w wizerunek nie tylko tej grupy zawodowej, ale całego wymiaru sprawiedliwości. Stąd też za zrozumiałe uznać należy propozycje obligatoryjnego nagrywania czynności komornika w terenie i wzmocnienia nad jego bieżąco działalnością nadzoru prezesa sądu rejonowego  (możliwość odsunięcia komornika od czynności na określony czas), a także zwiększenia uprawnień Ministerstwa Sprawiedliwości aż do usunięcia komornika ze stanowiska włącznie. Ponadto, kontrole kancelarii miały być częstsze:inicjowane zarówno przez prezesa sądu, jak i przez ministra. Sami komornicy obligatoryjnie uzupełnić mieli poziom wykształcenia – ok. 30% z nich nie jest prawnikami. Samorząd zawodowy komorników odniósł się do tych propozycji generalnie w przychylny sposób, zgłaszając jedynie zastrzeżenia co do kształtu niektórych pomysłów, ale nie co do ich istoty.

Warto podkreślić, że Zbigniew Ziobro zapowiadał początkowo, że nie chce zasadniczo zmieniać istniejącej koncepcji zawodu komornika. Problem w tym, że koncepcja ta jest dziwaczną hybrydą wprowadzającą do systemu prawnego permanentny zamęt. W Polsce komornik jest zarazem funkcjonariuszem publicznym i de facto prywatnym przedsiębiorcą. Mimo braku wpisu do ewidencji podmiotów gospodarczych, część jego działań jest bowiem podatkowo tak właśnie traktowana. Nota bene, do tej konkluzji dochodziliśmy przez czteroletni okres chaosu i sprzecznych orzeczeń sądów oraz organów podatkowych w latach 2001‒2004. Od 2004 roku pogląd o biznesowym, w praktyce, charakterze czynności egzekucyjnych utrwalił się. Nie wyeliminowało to jednak szeregu wątpliwości rozstrzyganych w długich sporach sądowo-administracyjnych. Trudność polega bowiem na tym, że niektóre czynności komornika kwalifikowane są jako publiczne, niektóre zaś jako zarobkowe. Co gorsza, trudno rozstrzygnąć, które są które. W 2004 roku interpretacja ogólna Ministra Finansów przesądziła przynajmniej jedną istotną kwestię, a mianowicie, że komornik nie jest podatnikiem VAT. Interpretację tę jednak zmieniono dwa lata temu, uruchamiając kolejną falę niepewności. Kluczowe orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego rozstrzygające, że komornicy podlegają ustawie o podatku od towarów i usług, zapadło raptem dwa miesiące temu. W rezultacie nikt aktualnie nie wie, jak i od czego dokładnie mają oni ten podatek płacić.

Pomysł ministerstwa, aby w nowym projekcie ustawy nie zmieniać „zasadniczej” konstrukcji zawodu komornika, jest zły, ponieważ żadnej „zasadniczej” konstrukcji nie ma, a ona sama  podlega ciągłym zmianom. Dlatego w interesie bezpieczeństwa obrotu należałoby się tym zagadnieniem na poważnie zająć. Tak się niestety nie stało.

Co prawda w toku prac legislacyjnych przeważyła koncepcja, aby zawód komornika uczynić wyłącznie funkcją publiczną: ma on być organem władzy publicznej (art. 3). Dodatkowo, art. 33 wprost wyklucza możliwość prowadzenia przez niego działalności gospodarczej. Problem polega jednak na tym, że ten sam przepis zakłada, iż podatek dochodowy komornika oraz składki na ubezpieczenia zdrowotne i społeczne ustalane będą na zasadach obowiązujących… przedsiębiorców. W rezultacie, mimo początkowych chęci rozjaśnienia przepisów, ustawa zamiast zdecydować się na jeden model tworzy kolejną hybrydę. Tyle, że tym razem z przewagą elementów publicznych, które również zostały uregulowane w bardzo niejasny sposób. Ustawa przewiduje bowiem dla komorników urlopy wypoczynkowe, będące elementem stosunku pracy. Kim zatem będzie komornik? Samoistnym organem władzy? Pracownikiem sądu? Podmiotem opodatkowanym jak przedsiębiorca? Przy takim chaosie definicyjnym czeka nas kolejny okres sprzecznych orzeczeń, wyjaśniających mozolnie, co ustawodawca miał na myśli.

Publiczny bądź prywatny status komornika związany jest nieodłącznie z kwestią jego zarobków. W dotychczasowym modelu działał on na własny rachunek i był opodatkowany jak przedsiębiorca. Teraz jako organ władzy publicznej będzie pobierał daniny publiczne: taki bowiem status nadano opłatom egzekucyjnym. Jednak jest to zabieg w dużej mierze pozorny. Komornik przekazując pobrane opłaty będzie bowiem potrącał z nich należne mu wynagrodzenie prowizyjne. W efekcie, identycznie jak do tej pory, będzie uzyskiwał dochód z pobranych opłat i będzie, tak  jak wcześniej, odprowadzał od nich podatek dochodowy jako przedsiębiorca. Nasuwa się zatem pytanie: po co te wszystkie zmiany?

Niewątpliwie w jakiejś części po to, aby obniżyć dochody komorników. W projekcie przybrały one bowiem postać prowizji przysługującej komornikowi od pobranych opłat egzekucyjnych, przy czym jest ona ukształtowana degresywnie: czym wyższa będzie suma opłat, jakie komornik w ciągu roku odprowadzi do budżetu, tym mniejszą część z nich dostanie. Jeżeli łączna wysokość pobranych przez komornika w ciągu roku opłat nie przekroczy pół miliona złotych, prowizja wynosić będzie 99%. W przypadku przekroczenia tego progu, prowizja naliczana od nadwyżki wynosić będzie: 80% w przedziale 500 000-1 000 000, 75% w przedziale 1 000 000-1 500 000, 70% w przedziale 1 500 000-2 000 000 i 60% od kwot powyżej 2 000 000. Będzie to znacząco mniej, niż zarabiali komornicy otrzymujący w dotychczasowym modelu całość pobieranych opłat. Nie jest jednak pewne, czy to rozwiązanie spełni intencje twórców, tj. czy ograniczy istotnie gigantyczne przychody wielkich „hurtowni komorniczych”, pozostając jednocześnie neutralne wobec małych kancelarii, obsługujących dużą część rynku.

Przy pobranych od dłużników opłatach w wysokości pół miliona złotych, rocznie przychód miesięczny komornika (przed opodatkowaniem) wyniesie ok 41. tysięcy złotych. Ale przy wpływach z opłat na poziomie 250 tysięcy rocznie – już tylko połowę tej kwoty. A to  mniej więcej tyle, ile wynoszą miesięczne koszty małej kancelarii. Oznacza to, że przychód ok. 300 tysięcy złotych rocznie może oznaczać granicę, powyżej komornik w ogóle zaczyna cokolwiek zarabiać.

Co istotne, osiągnięcie tego „pułapu minimalnego” będzie odtąd trudniejsze, gdyż nowe prawo znacząco obniży również stawki opłat egzekucyjnych. Będą one wynosić 10%, a w przypadku wpłat gotówkowych 5% i 3% w zależności od terminu wpłaty. To oznacza, że przeciętna kancelaria komornicza będzie dochodowa, o ile odzyska w ciągu roku wierzytelności o łącznej wartości przynajmniej 5 milionów złotych. Dla małych kancelarii w niewielkich miejscowościach obsługujących głównie roszczenia osób prywatnych warunek ten może być trudny do spełnienia.

Trzeba pamiętać, że odkąd zniesiono zasadę monopolu komornika w rewirze, powstało wiele nowych kancelarii, które – konkurując pomiędzy sobą – choć skutecznie przyczyniły się do wyższej ściągalności małych roszczeń, same nie generowały dużego dochodu. Jeśli upadną lub wycofają się z rynku, to wbrew intencjom twórców ustawy wrócimy do modelu dużych „hurtowni” komorniczych, koncentrujących się tylko na najatrakcyjniejszych do odzyskania wierzytelnościach.


dr Jacek Sokołowski
dr Jacek Sokołowski
Ekspert CA KJ ds. wymiaru sprawiedliwości
< Powrót do listy Komentarze
 
  • KOMENTARZE
    • Highly detailed Earth, illuminated by moonlight. The glow of cities sheds light on the detailed exaggerated terrain and translucent water of the oceans. Elements of this image furnished by NASA
      dr Michał Kuź

      Przyszłość Europy i niemieckie obawy

       
      W pierwszym tygodniu listopada tygodnik „Der Spiegel” ujawnił fragmenty raportu dotyczącego możliwych zagrożeń systemowych dla Republiki Federalnej Niemiec w perspektywie do roku 2040. „Strategiczny Przegląd 2040” wyróżnia sześć możliwych scenariusz geopolitycznych wpływających na bezpieczeństwo Niemiec. Autorzy wyraźnie szeregują je od optymistycznych do bardziej pesymistycznych. Szczególnie ciekawe są te drugie, które stawiają Europę Wschodnią jako potencjalne zagrożenie. Publikacja raportu pokazuje, że Niemcy zaczynają coraz poważniej myśleć...

      Czytaj więcej

  • PUBLIKACJE
    • RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości
      dr Jacek Sokołowski

      RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości

       
      Realizacja społecznych funkcji sądownictwa w nowoczesnym państwie wymaga delegowania na sędziów niezbędnego zakresu władzy. Sądownictwo musi być autonomiczne wobec pozostałych struktur władzy państwowej właśnie dlatego, że w przeciwnym wypadku nie będzie w stanie zapewnić ani utrwalenia wzorców, ani kreacji nowych, ani też legitymizacji państwa jako całości. Trójpodział władzy nie jest abstrakcyjną wartością, lecz funkcjonalną zależnością, na której swój sukces rozwojowy oparły państwa Zachodu – pisze w...

      Czytaj więcej

  • AKTUALNOŚCI