dr inż. Michał Domińczak

Potrzebujemy nowego Kodeksu Budowlanego

 

Klub Kukiz’15 ogłosił projekt nowelizacji prawa budowlanego, która zakłada uproszczeniu i skrócenie z 65 do 21 dni procedury zgłaszania budowy jednorodzinnych budynków mieszkalnych i likwidacji urzędowego pozwolenia na budowę. Po jej wprowadzeniu wystarczyłoby bowiem jedynie zgłoszenie faktu budowy, bez konieczności oczekiwania na zgodę urzędników. Zmiana ta, choć słuszna, ma jednak wycinkowy charakter. Potrzebny jest zupełnie nowy Kodeks Budowlany, na który niestety czekamy już prawie 10 lat.

Istotą projektu ustawy jest uzależnienie możliwości zgłoszenia budowy w przypadku lokalizacji budynku (lub jego niewielkiej części) na obszarze oddziaływania sąsiedniej działki  od zgody właściciela tejże działki. Nie gwarantuje to, rzecz jasna, że sąsiedzi będą automatycznie ze sobą współpracować, ale w większym stopniu uniezależnia proces budowlany od wpływu biurokracji. Zbliżone rozwiązanie (uzależniające budowę w granicy działki od zgody sąsiada) funkcjonowało z dobrym skutkiem w polskim prawie budowlanym do połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku.

Teoretycznie od dwóch lat w polskim prawie istnieje już możliwość budowania domów jednorodzinnych według  uproszczonej, szybszej procedury administracyjnej.  Ze względu na wymóg nieprzekraczania obszaru oddziaływania, czyli mówiąc dość ogólnie: wymóg zachowania odpowiedniej odległości od sąsiada, dotyczy to jednak zaledwie 5% wszystkich inwestycji. Dlatego próbę zmiany tej niekorzystnej sytuacji należy ocenić pozytywnie. Umożliwienie budowy bez pozwolenia wymagać powinno zachowania pewnych minimalnych zasad: tak, aby zabezpieczyć interes społeczny, który wykracza poza stosunki sąsiedzkie, gdyż każdy budynek wpływa na jakość przestrzeni publicznej. Dlatego ułatwiając procedurę budowlaną nie wolno  przekroczyć pewnej granicy ochrony wspomnianego interesu publicznego. Z wymienionych powodów ułatwiona procedura budowlana powinna dotyczyć wyłącznie terenów na których obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Tylko wówczas mieszkańcy mają świadomość czego mogą spodziewać się w sąsiedztwie i jak wznoszone budynki – nie ważne czy na zgłoszenie czy z pozwoleniem – wpłyną na przestrzeń ich ulicy, dzielnicy czy miasta.

Propozycja Kukiz’15 może stanowić dobry początek ściślejszego związania i wspólnej odpowiedzialności sąsiadów w procesie budowlanym. Możliwość budowy za zgodą sąsiada powinna być znacznie bardziej rozszerzona i  obejmować na przykład  realizację budynków i budowli w odległości mniejszej niż przepisana warunkami technicznymi (przy zachowaniu przepisów odrębnych dotyczących np. ochrony przeciwpożarowej). Byłoby  to całkowicie zgodne z zachodnią tradycją prawną:  volenti non fit iniuria – chcącemu nie dzieje się krzywda. Można sobie nawet  wyobrazić handel, czyli kupowanie zgody sąsiedzkiej na wzór istniejących w obrocie prawnym służebności gruntowych.

Przypominałoby to w pewnym stopniu  istniejący w prawie amerykańskim tzw. transfer prawa zabudowy (transfer of development rights), który w  pewnych sytuacjach i na pewnych terenach sprawia, że przynależne właścicielowi prawo zabudowy lub zagospodarowania terenu może być przedmiotem dowolnych transakcji, z całkowitą sprzedażą włącznie. Nabywca może je dowolnie wykorzystać. Do takich rozwiązań jeszcze nam daleko. Trudno je zresztą uznać za wzorcowe, jednak ich istnienie mogłoby być ciekawym uzupełnieniem polskich przepisów budowlanych.

Niestety, zgłoszony projekt ustawy jest mocno ograniczony i wycinkowy– odnosi się zaledwie do niewielkiego zakresu postępowań administracyjnych związanych z budownictwem jednorodzinnym. Celem polityków powinno być rozwiązanie kompleksowe, czyli nowy kodeks architektoniczno-budowlany. Prace nad takim dokumentem trwają już prawie dziesięć lat. Pozostaje nam liczyć na to, że wkrótce Ministerstwo Infrastruktury i Budownica zakończy etap konsultacji i przedstawi Sejmowi gotową do uchwalenia ustawę. Miejmy również nadzieję, że w kodeksie tym znajdzie się miejsce na rozwiązanie zaproponowane w zeszłym tygodniu przez klub Kukiz’15. Byłby to pozytywny sygnał ze strony rządzących i pokazanie, że merytoryczne propozycje opozycji są warte rozważenia ponad podziałami partyjnymi.


dr inż. Michał Domińczak
dr inż. Michał Domińczak
Ekspert CA KJ ds. gospodarki przestrzennej, architekt i historyk urbanistyki, członek Izby Architektów RP, Izby Inżynierów Budownictwa RP
< Powrót do listy Komentarze
 
  • KOMENTARZE
    • Highly detailed Earth, illuminated by moonlight. The glow of cities sheds light on the detailed exaggerated terrain and translucent water of the oceans. Elements of this image furnished by NASA
      dr Michał Kuź

      Przyszłość Europy i niemieckie obawy

       
      W pierwszym tygodniu listopada tygodnik „Der Spiegel” ujawnił fragmenty raportu dotyczącego możliwych zagrożeń systemowych dla Republiki Federalnej Niemiec w perspektywie do roku 2040. „Strategiczny Przegląd 2040” wyróżnia sześć możliwych scenariusz geopolitycznych wpływających na bezpieczeństwo Niemiec. Autorzy wyraźnie szeregują je od optymistycznych do bardziej pesymistycznych. Szczególnie ciekawe są te drugie, które stawiają Europę Wschodnią jako potencjalne zagrożenie. Publikacja raportu pokazuje, że Niemcy zaczynają coraz poważniej myśleć...

      Czytaj więcej

  • PUBLIKACJE
    • RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości
      dr Jacek Sokołowski

      RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości

       
      Realizacja społecznych funkcji sądownictwa w nowoczesnym państwie wymaga delegowania na sędziów niezbędnego zakresu władzy. Sądownictwo musi być autonomiczne wobec pozostałych struktur władzy państwowej właśnie dlatego, że w przeciwnym wypadku nie będzie w stanie zapewnić ani utrwalenia wzorców, ani kreacji nowych, ani też legitymizacji państwa jako całości. Trójpodział władzy nie jest abstrakcyjną wartością, lecz funkcjonalną zależnością, na której swój sukces rozwojowy oparły państwa Zachodu – pisze w...

      Czytaj więcej

  • AKTUALNOŚCI