dr Przemysław Biskup

Brexit według Tuska? Bruksela nie będzie łaskawa wobec Londynu

 

Dzisiejsze nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej ma na celu wypracowanie stanowiska UE w sprawie Brexitu. Projekt opracowany przez Donalda Tuska podkreśla konieczność ochrony integralności zasad rynku wewnętrznego. W dokumencie tym wskazano także na pierwszeństwo negocjacji secesyjnych przed rozmowami o przyszłym układzie o współpracy. Propozycja Tuska zakłada bowiem zasadę: „dopóki wszystko nie zostanie uzgodnione, nie jest uzgodnione nic”. Wyklucza jednocześnie możliwość zawierania odrębnych porozumień z poszczególnymi państwami UE. Co jednak najważniejsze, większość postulatów jest sprzeczna z oczekiwaniami Londynu.

Projekt przewodniczącego Tuska, który ujrzał światło dzienne za sprawą m.in. BBC, zakłada w pierwszej kolejności konieczność wypracowania prawnie wiążących gwarancji statusu obywateli UE w Zjednoczonym Królestwie (UK), i odwrotnie. W dalszej kolejności celem Brukseli jest zapobieżenie próżni prawnej w momencie wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty, które rzutowałaby na status przedsiębiorstw działających na wspólnym rynku.Kolejny punkt to wypracowanie jednego, całościowego porozumienia finansowego obejmującego zobowiązania Londynu względem UE. Propozycja Tuska przewiduje także wykluczenie sukcesji UK wobec wszystkich dotychczasowych umów z państwami i organizacjami trzecimi, przy jednoczesnym zachowaniu brytyjskich zobowiązań finansowych wynikających z tych umów. Założono także przeniesienie siedzib wszystkich agend i instytucji UE, które do tej pory mieściły się na terenie UK (np. Europejska Agencja Leków). Wreszcie wskazano na konieczność wypracowania mechanizmu rozstrzygania sporów w zakresie stosowania i interpretacji porozumienia w sprawie Brexitu, w tym w zakresie zachowania jedności systemu prawnego UE oraz jurysdykcji TSUE.

W projekcie mandatu negocjacyjnego UE znalazł się ponadto zapis, iż celem rozmów powinno być ustanowienie bliskich relacji partnerskich UE z UK, ale z uwzględnieniem niemożności przyznania Londynowi pełnego zakresu korzyści związanych z dotychczasowym członkostwem w UE. Przyszłe porozumienie o wolnym handlu nie może zatem przyznać UK korzyści wynikających z członkostwa we wspólnym rynku bez uprzedniego poszanowania reguł konkurencji, w tym zasad dotyczących tzw. pomocy publicznej. UE jest natomiast gotowa do prac nad porozumieniem dotyczącym współpracy na innych polach, w tym walki z terroryzmem i przestępczością transgraniczną. Zaznaczono także, że przyszłe porozumienie partnerskie musi zawierać mechanizmy egzekucji prawnej oraz rozwiązywania sporów, które nie będą podważać autonomii UE, w tym jej procedur decyzyjnych.

Osobną grupę stanowią propozycje dotyczące stosunków pomiędzy UK a UE w zakresie wspólnej granicy lądowej. Z jednej strony zaproponowano poszanowanie przez UE porozumień pomiędzy UK a Republiką Irlandii, dotyczących Irlandii Północnej, o ile nie będą one stały w sprzeczności z prawem UE. Przy okazji wskazano jednak na potrzebę wypracowania nowych norm, które sprzyjałaby kontynuacji procesu pokojowego w tej prowincji. Z drugiej strony zawarto prowokacyjne z perspektywy Londynu stwierdzenie o uzależnieniu porozumienia w sprawie Gibraltaru od zgody Hiszpanii.

Propozycje przygotowane przez przewodniczącego Rady Europejskiej tylko częściowo wychodzą naprzeciw postulatom rządu Theresy May. Linie sporu to po pierwsze kwestia utrzymania (UE) lub odrzucenia (UK) jurysdykcji prawa UE i TSUE po Brexicie, i to zarówno w ramach porozumienia secesyjnego, jak i przyszłej umowy o współpracy. Po drugie,  kwestią sporną jest możliwość sektorowego dostępu do wspólnego rynku, o co ubiegać się będzie Londyn. Trzecim punktem zapalnym jest kwestia możliwości ustanowienia ograniczeń w zakresie swobody przepływu osób (UK) lub ich pryncypialnego odrzucenia (UE). Czwartą, kluczową kwestią sporną jest także metoda kalkulacji sum podlegających wzajemnym rozliczeniom finansowym. Wreszcie, z brytyjskiego punktu widzenia bardzo niefortunna jest propozycja przyznania Hiszpanii prawa weta w sprawie porozumienia o statusie Gibraltaru.

Należy podkreślić, że zaproponowany przez Donalda Tuska harmonogram prac nad rozpoczęciem negocjacji secesyjnych UK wpłynął już na skrócenie dwuletniego okresu, przewidzianego w art. 50 TUE na przeprowadzenie całej procedury wyjścia. Pierwszy miesiąc, licząc od momentu brytyjskiej notyfikacji z 29 marca, został poświęcony na przygotowanie i konsultacje wstępnego stanowiska negocjacyjnego. Skierowanie oficjalnej odpowiedzi na brytyjski wniosek spodziewane jest w terminie dwóch tygodni od zakończenia dzisiejszego szczytu. Co więcej, w praktyce czas przewidziany na negocjacje może się jeszcze bardziej skurczyć. Uwzględnia on bowiem kalendarz polityczny, w tym wybory prezydenckie i parlamentarne we Francji, do czasu rozstrzygnięcia których trudno wyobrazić sobie politycznie znaczące negocjacje pomiędzy Brukselą a Londynem. Nie można też zapominać o polityce wewnętrznej na Wyspach, która również przechodzi okres istotnych napięć. Mowa tu zarówno o przesileniu w ramach Partii Konserwatywnej, wynikającego z rozbieżności wizji twardego lub miękkiego Brexitu, jak i słabości opozycyjnej Partii Pracy, co skłoniło premier May do rozpisania przedterminowych wyborów. To wszystko sprawia, że faktyczne negocjacje rozpoczną się dopiero po 8 czerwca.


dr Przemysław Biskup
Współpracownik CA KJ, ekspert ds. Wielkiej Brytanii. Adiunkt w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego
< Powrót do listy Komentarze