Piotr Trudnowski

OBWE daje impuls do zmiany ordynacji

 

Zaprezentowany niedawno raport Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie z wyborów parlamentarnych z 2015 wskazuje na potrzebę takiej zmiany ordynacji, która pozwoli na start kandydatom niezwiązanym z żadnym ugrupowaniem. Wbrew obiegowej opinii jest to możliwe nie tylko poprzez przyjęcie ordynacji opartej o jednomandatowe okręgi wyborcze, ale również dzięki wyborowi takich systemów wyborczych, które nie będą wymagały zmiany Konstytucji RP. Wraz z ordynacją należy dokonać przeglądu „ustroju” polskiego życia politycznego: Kodeksu Wyborczego, ustawy o partiach politycznych i systemu finansowania polityki.

Pod koniec marca na cyklu spotkań z przedstawicielami władz państwowych przedstawiciele OBWE prezentowali „Raport Misji Oceny Wyborów OBWE/ODIHR” z wyborów parlamentarnych z 25 października 2015 roku. Wśród wielu uwag, których realizacja wymaga bądź poprawy praktyki komisji wyborczych, bądź niekontrowersyjnej, technicznej nowelizacji przepisów, zwrócono też uwagę na zagadnienie fundamentalne: ograniczenie biernego prawa wyborczego w wyborach do Sejmu. „Kandydaci nie mogą samodzielnie startować w wyborach do Sejmu; muszą dzielić listy z innymi kandydatami. Brak przepisów pozwalających na niezależne kandydowanie jest niezgodny z ust. 7.5 Dokumentu Kopenhaskiego z 1990 r. i już wcześniej został wskazany jako kwestia problematyczna przez OBWE/ODIHR” – czytamy w raporcie.

Rzeczywiście, na początku transformacji Polska zobowiązała się w Kopenhadze w ramach Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, by „przestrzegać prawa obywateli do ubiegania się o polityczne lub publiczne stanowisko indywidualnie lub jako przedstawiciele partii politycznych lub organizacji, bez dyskryminacji”. Tymczasem indywidualne ubieganie się o mandat poselski bez porozumienia, a w praktyce błogosławieństwa lidera lub wąskiej elity partii lub komitetu wyborczego, jest w Polsce wciąż niemożliwe.

Na ograniczenie biernego prawa wyborczego w kampanii parlamentarnej 2015 zwracał uwagę Paweł Kukiz. Wykazywał, że tworząc komitet wyborczy wyposażony został w pozakonstytucyjną władzę „nadawania” biernego prawa wyborczego tylko części osób, które zgłosiły się z chęcią kandydowania do Sejmu z list Kukiz’15. Dobrze, że na tę wadę polskiego systemu wyborczego zwróciło też uwagę OBWE – taka rekomendacja zmiany każe bowiem na poważnie rozpocząć debatę o reformie ordynacji wyborczej, a pewnie i szerzej rozumianego „ustroju” polskiego życia politycznego. Jest co naprawiać – na początku kwietnia Fundacja Batorego opublikowała raport „Partie polityczne a jakość polskiej demokracji”, w którym wskazuje na szereg wad polskich partii, które prowadzą do postępującej erozji zaufania do nich.

Koniecznym wstępem do tej reformy powinna być rzeczywiście zmiana ordynacji. Sama możliwość ubiegania się przez polityków o mandat do Sejmu bez wiązania się z partiami, wytworzyłaby na partiach presję, by energiczniej ubiegały się one o ciekawych i silnych kandydatów gotowych występować pod ich szyldem. Dziś sama możliwość startu zależna jest przede wszystkim od partyjnej centrali, a szansa na mandat – od jej decyzji o nadaniu tego czy innego miejsca na liście wyborczej. Urealnienie indywidualnej możliwości ubiegania się o mandat byłoby pierwszym krokiem do uwolnienia polskiej polityki od klientelistycznej relacji między politykiem a partyjną centralą: startujący na własną rękę niezależny kandydat może nie zyskałby łatwo mandatu, ale na pewno utrudnił życie partiom. W dłuższej perspektywie zmiana taka wbrew pozorom nie osłabi partii, ale poprzez zwiększenie podmiotowości polityków wobec nich powinna pozytywnie wpłynąć na ich demokratyzację, wzrost zaufania do nich i poprawę rekordowo niskich na skalę europejską wskaźników uczestnictwa w partiach politycznych.

Warto zwrócić uwagę, że ten postulat realizują różne ordynacje. Start niezależnych kandydatów jest możliwy w jednomandatowych okręgach wyborczych. Bierne prawo wyborcze indywidualnym politykom zapewnić mogą jednak również różne wydania ordynacji mieszanej – choćby ta zaproponowana dla Polski przez dra Jarosława Flisa – czy wreszcie w systemie pojedynczego głosu przechodniego, czyli tzw. ordynacji STV proponowanej m.in. przez Instytut Spraw Obywatelskich i uważanej za optymalne rozwiązanie przez Partię Razem i… Pawła Kukiza.

Wobec fundamentalnych wad dzisiejszego Kodeksu Wyborczego i kryzysu partycypacji partyjnej potrzebny jest gruntowny przegląd systemu partyjno-wyborczego w Polsce, który obejmie poza prawem wyborczym również m.in. sposób finansowania polityki i regulacje dotyczące ustroju partii. Łatwo wskazać szereg innowacyjnych rozwiązań, które pozwoliłyby udemokratycznić polskie partie. Powinny obejmować m.in. „finansową premię” za przeprowadzania prawyborów (część subwencji z budżetu uzależniona od demokratycznych procedur wyboru kandydatów), związanie części subwencji nie z wynikiem wyborczym, ale aktualną liczbą deputowanych (posłowie odchodząc z formacji mieliby zapewnione środki na dalszą działalność merytoryczną, a jednocześnie wzrastałaby presja na ich podmiotowe traktowanie przez partyjne centralne) oraz uzależnienie kolejnej części subwencji od bądź to liczby aktywnych członków partii, bądź środków gromadzonych w ramach niewielkich składek i darowizn od członków i sympatyków formacji.

Wprowadzenie takich zmian diametralnie zmieniłoby polską scenę partyjną. Politycy przestaliby być jedynie marionetkami partyjnych wodzów, a niezależni, ale zaangażowani obywatele zyskaliby realne mechanizmy wpływu na ich funkcjonowanie. Oczywiście, bardzo trudno wyobrazić sobie ich przyjęcie – są nie na rękę establishmentowi żadnego z ugrupowań. Jeżeli jednak chcemy uratować zaufanie do demokracji i działać na rzecz odbudowy zaangażowania Polaków w życie polityczne – powinniśmy zacząć promować te zmiany już dziś. Rekomendacja OBWE i opublikowany niedawno raport Fundacji Batorego są do tego znakomitym pretekstem.


Piotr Trudnowski
Piotr Trudnowski
Członek zarządu Klubu Jagiellońskiego. Zajmuje się polityką obywatelską, patriotyzmem gospodarczym i finansowaniem społecznościowym.
< Powrót do listy Komentarze
 
  • KOMENTARZE
    • Monopol PKP Intercity uderzy w polskie firmy
      Bartosz Jakubowski

      Monopol PKP Intercity uderzy w polskie firmy

       
      Zakończenie w 2015 roku możliwości wydatkowania środków z Funduszu Spójności na tabor kolejowy znacząco zmniejszyło zapał inwestycyjny PKP Intercity i samorządów w tej dziedzinie. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można przyjąć, że gdyby PKP Intercity mogło skorzystać z funduszy unijnych, to już dawno zamówiłoby kolejne 10 Dartów z bydgoskiej Pesy.

  • PUBLIKACJE
    • RAPORT: W czyim interesie? O organizacjach zarządzania prawami autorskimi
      dr Bartłomiej Biga

      RAPORT: W czyim interesie? O organizacjach zarządzania prawami autorskimi

       
      Działalności organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskim – takich jak ZAiKS , STOART, SWAP czy ZPAV – towarzyszy szereg absurdów i patologii. Tylko w 2015 odnotowały one łączne przychody z opłat za eksploatację praw autorskich na kwotę ponad 611 milionów złotych. Zebrały też pokaźny majątek: sam ZAiKS wykazuje w swoich sprawozdaniach wartość inwestycji krótkoterminowych na kwotę ponad miliarda złotych. – Organizacje te muszą być poddawane znacznie...

      Czytaj więcej

  • AKTUALNOŚCI