dr Krzysztof Mazur

Jak sprawić, by samorządowi włodarze nie marnowali połowy kadencji?

 

W pierwszym roku rządów samorządowi włodarze realizują budżet przygotowany przez poprzednią ekipę. W ostatnim – koncentrują się na zbliżającej kampanii wyborczej. W praktyce więc w pierwszej kadencji czas na realizację dalekosiężnych projektów mają jedynie w drugim i trzecim roku jej trwania. Jeżeli więc wprowadzony zostanie w samorządach limit dwóch kadencji, to czas jej trwania powinien zostać wydłużony do pięciu lat.  

Trwa dyskusja na temat potencjalnego ograniczenia do maksymalnie dwóch liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Temat długości kadencji, kluczowy w kontekście efektywności władzy po ewentualnej zmianie prawa, jest w tej debacie niewystarczająco eksponowany. Tymczasem istnieją poważne przesłanki, by decydując się na taką zmianę prawa jednocześnie wydłużyć kadencję do lat pięciu.

Długość kadencji w samorządzie nie była przedmiotem poważnej refleksji ustrojowej. Czteroletnia kadencja samorządów przyjęta w III RP wynikała z prostego przeniesienia praktyki stosowanej w PRL. W latach 80-tych wybory do rad narodowych odbywały się właśnie w takich odstępach, co było zbieżne z takim samym cyklem wyborczym do Sejmu zagwarantowanym w Konstytucji z 1976 r. Tę praktykę podtrzymała ustawa o samorządzie terytorialnym z 8 marca 1990 r. Dziś jednak należałoby krytycznie przyjrzeć się temu rozwiązaniu, zwłaszcza w kontekście dyskutowanych dziś ograniczeń dla ponownego ubiegania się o urząd wójta, burmistrza i prezydenta miasta.

Punktem wyjścia do tych rozważań powinno być przyjrzenie się sposobowi funkcjonowania budżetów gmin. W przypadku wyborów odbywających się na jesieni, gdy nowi włodarze obejmują realną władzę z początkiem roku kalendarzowego, przez pierwszy rok swojego rządzenia realizują uchwałę budżetową przygotowaną przez swoich poprzedników. Skraca to więc w praktyce o rok czas wprowadzania przez nich realnych zmian. Rozwiązanie tego problemu wydaje się konieczne – bądź to poprzez skrócenie obecnej kadencji samorządów i organizację wyborów wiosną, bądź właśnie poprzez wydłużenie przyszłych kadencji o rok. Dłuższa kadencja wydaje się zaś postulatem mniej kontrowersyjnym dla samych środowisk samorządowych.

Istotnym argumentem na rzecz tego pomysłu jest też charakter współczesnych kampanii wyborczych. Praktyka wielu gmin pokazuje, że ostatni rok kadencji nie jest dobrym czasem na realizację śmiałych projektów. Uwaga magistratu koncentruje się wówczas głównie na nadchodzącej kampanii wyborczej. Te dwa czynniki – planowane wcześniej budżety gmin oraz specyfika roku wyborczego – sprawiają, że w trakcie pierwszej kadencji włodarze gmin mają czas na realizację dalekosiężnych projektów jedynie w drugim i trzecim roku swoich rządów.

Kolejnych argumentów dostarcza czas trwania procedur zamówień publicznych oraz realizacji dużych inwestycji publicznych. Na ten problem zwrócił niedawno uwagę prezydent Jacek Majchrowski wskazując, że „nie ma nic przeciwko” dwóm kadencjom, o ile będą się one składać z okresów pięcioletnich. „Z własnego doświadczenia wiem, że przy dużych inwestycjach osiem lat nie wystarczy na zrealizowanie całego programu, od koncepcji do wybudowania obiektu” – przekonywał.

Wreszcie, warto przyjrzeć się też praktyce inny krajów europejskich. Jak pokazał niedawny raport Fundacji Batorego, limit ośmiu lat sprawowania władzy w gminie byłby unikalny w skali europejskiej, ponieważ nigdzie nie jest dziś tak krótki. Jego autorzy wykazują, że w grupie 29 przebadanych krajów „klasyczne ograniczenie pojawia się tylko w dwóch, ale w obu przypadkach dotyczy okresu dłuższego niż osiem lat. We Włoszech burmistrz może sprawować swoją funkcję przez dwie kolejne pięcioletnie kadencje (a zatem łącznie dziesięć lat), zaś w Portugalii przez trzy kadencje czteroletnie (razem dwanaście lat)”.

Nie można przy tej okazji zapomnieć, że postulat wydłużenia kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do pięciu lat oznacza konieczność analogicznego wydłużenia kadencji radnych gminy, gdyż współpraca tych dwóch organów jest naturalna i konieczna. Wybory do organu stanowiąco-kontrolnego i wykonawczego muszą więc być połączone. Nie ma jednak konieczności analogicznego wydłużania kadencji władz regionalnych (sejmików), których kadencja w dalszym ciągu może wynosić cztery lata. Rozdzielenie wyborów na poziomie gminnym i regionalnym zaskutkowałoby jednak niższą frekwencję w przypadku tych drugich wyborów.

Być może, myśląc w szerszym kontekście ewentualnej korekty ustrojowo-konstytucyjnej, powrócić można do postulowanego przez Prawo i Sprawiedliwość w projekcie Konstytucji IV RP z 2005 roku pomysłu zróżnicowania czasu trwania kadencji Sejmu i Senatu. Proponowano wówczas, by wybór senatorów odbywał się wraz z wyborami samorządowymi. Dawałoby to szansę na inny rozkład głosów w Sejmie i Senacie, a więc urealniało rolę wyższej izby polskiego parlament. Mogłoby też być też wstępem do myślenia o tej izbie jako izby samorządowej. Połączenie wyborów do sejmików z wyborami senatorów na pewno istotnie zwiększyłoby społeczną świadomość i zainteresowanie rolą władz regionalnych. Liczba głosów nieważnych w głosowaniach do sejmików w kolejnych wyborach samorządowych jest najlepszym dowodem na braki w tym zakresie.

Podsumowując – dyskusja o wprowadzeniu limitu kadencji dla włodarzy samorządów nie powinna ograniczać się do powtarzania sloganów o potrzebie „wietrzenia” Polski lokalnej z jednej, a próbach zachowania status quo z drugiej strony. Na ewentualną zmianę w tym zakresie powinniśmy patrzeć systemowo, myśląc przy okazji o innych koniecznych z punktu widzenia efektywności władzy korektach.


dr Krzysztof Mazur
dr Krzysztof Mazur
Prezes Klubu Jagiellońskiego. Ekspert CA KJ ds. polityki i zarządzania publicznego
< Powrót do listy Komentarze
 
  • KOMENTARZE
    • Ministerstwo nie naprawi konstrukcji zawodu komornika
      dr Jacek Sokołowski

      Ministerstwo nie naprawi konstrukcji zawodu komornika

       
      Pod koniec maja do Sejmu trafił rządowy projekt ustawy o komornikach sądowych. Propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości to mieszanka sensownych pomysłów, garści nierozwiązanych (ale na nowo skomplikowanych) problemów przeniesionych z poprzedniego stanu prawnego oraz kilku ekstrawagancji. Próba „naprawy” tego zawodu bez fundamentalnych zmian w jego konstrukcji może skończyć się paraliżem postępowań egzekucyjnych oraz odejściem wielu komorników z zawodu.

  • PUBLIKACJE
    • Na Północ zwrot
      Adam Balcer

      RAPORT: Na Północ zwrot! Szanse i przeszkody we współpracy z państwami skandynawskimi

       
      Polska powinna ustanowić strategiczne partnerstwo z krajami Rady Nordyckiej jako naturalnymi sojusznikami – proponuje w najnowszym raporcie pt. „Na Północ zwrot! Szanse i przeszkody we współpracy Polski z państwami skandynawskimi” Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. To konieczne w sytuacji postępującego procesu budowy Europy kilku prędkości, w której rdzeń będzie stanowiła strefa euro, utrzymującego się zagrożenia ze strony neoimperialnej Rosji dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej oraz konieczności dokonania...

      Czytaj więcej

  • AKTUALNOŚCI