mec. Adam Kempa

Centralna Baza Rachunków – kolejny krok w stronę totalnej kontroli

 

Ministerstwo Finansów przesłało do konsultacji publicznych projekt ustawy o Centralnej Bazie Rachunków. Nowe prawo znacznie ułatwi organom państwa kontrolowanie, gdzie obywatele gromadzą swoje oszczędności. Instrument ten może przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa, stwarza jednak zarazem potężne ryzyko nadużyć.

Ustawa przedstawiona pod koniec grudnia przez Ministerstwo Finansów zakłada utworzenie systemu w postaci Centralnej Bazy Rachunków, w którym gromadzone będą informacje o tym, gdzie obywatele lokują swoje aktywa finansowe. Zakres gromadzonych danych ma być bardzo szeroki. W bazie mają się znaleźć informacje o rachunkach prowadzonych przez banki i SKOK-i, produktach ubezpieczeniowych z elementem kapitałowym (np. polisolokaty), rachunkach prowadzonych przez fundusze inwestycyjne czy domy maklerskie, kontach w dobrowolnych funduszach emerytalnych, wynajętych skrytkach sejfowych, a nawet walutach wirtualnych.

Należy dodać, że CBR nie będzie zawierała danych o tym, ile środków zgromadzono na danym rachunku, lecz jedynie stwierdzała fakt jego posiadania. Podmioty administrujące powyższymi rachunkami (w przypadku walut wirtualnych chodzi o firmy oferujące portfele bitcoinowe) będą zobowiązane do przekazywania i bieżącego aktualizowania (w przeciągu 24 godzin) informacji o prowadzonych rachunkach. Za naruszenie obowiązku przekazywania informacji do CBR będą grozić dotkliwe sankcje – do 1,5 mln złotych kary dla instytucji, która uchybiła obowiązkowi i do 3 lat więzienia dla pracownika instytucji, który odpowiadał za przekazanie informacji.

Dane zgromadzone w CBR będą mogły być udostępnione prokuraturom oraz innym organom ścigania, organom skarbowym i egzekucyjnym, w tym komornikom sądowym i innym podmiotom prowadzącym egzekucję. Informacje z bazy będą pozyskiwane bez wiedzy zainteresowanego i kontroli ze strony sądu. Wątpliwości budzi fakt, że w ustawie nie określono przesłanek pozyskania informacji przez zainteresowane organy, wskazując jedynie, że informacje będą udostępniane „w związku z wykonywaniem przez te podmioty zadań ustawowych”. W praktyce będzie to bowiem oznaczać dowolność w pozyskiwaniu informacji.

W ustawie przewidziano dwa środki kontroli. Po pierwsze, projekt zakłada obowiązek przedstawiania rocznego sprawozdania z funkcjonowania bazy, które minister finansów prowadzący CBR będzie składał na ręce premiera. Sprawozdania te będą jednak najprawdopodobniej ograniczone do danych statystycznych i nie pozwolą na stwierdzenie, czy w konkretnych przypadkach organy nie nadużyły uprawnień do korzystania z bazy. Po drugie, ustawa przewiduje odpowiedzialność karną za pozyskanie danych z przekroczeniem posiadanych uprawnień. Takie przekroczenie trudno będzie jednak wykazać, skoro organy będą mogły korzystać z bazy w oparciu o bardzo szeroką przesłankę („w związku z wykonywaniem zadań ustawowych”). Niezależnie od tego, jest mało prawdopodobne, by ktokolwiek dowiedział się o nadużyciach i zawiadomił o tym organy ścigania – zgodnie z projektem, fakt skierowania przez organ zapytania do bazy będzie bowiem objęty tajemnicą i udostępniany jedynie na wniosek prokuratury lub sądu dla potrzeb toczącego się już postępowania karnego. W konsekwencji żaden ze środków kontrolnych przewidzianych w ustawie nie będzie w stanie wyeliminować nadużyć ze strony organów mających dostęp do bazy.

Ministerstwo niejako odpowiada na te zarzuty w uzasadnieniu projektu ustawy. Można w nim przeczytać, że w istocie baza jedynie ułatwia dostęp do informacji, które organy państwowe i tak mogą pozyskiwać, tyle że aktualnie dane te gromadzone są fragmentarycznie lub wymagają zwracania się o nie do poszczególnych podmiotów. Chęć ułatwienia sobie przez organy państwa dostępu do informacji o obywatelach jest oczywiście zrozumiała, nie stanowi jednak wystarczającego uzasadnienia przygotowywanej regulacji. W praktyce CBR umożliwi uzyskanie od ręki i bez mechanizmów kontrolnych istotnych informacji o każdym obywatelu. Tak potężny instrument może być łatwo nadużywany i służyć szeroko zakrojonej inwigilacji, zamiast pozyskiwania danych w rzeczywiście uzasadnionych, indywidualnych przypadkach.

Oceniając proponowaną regulację, nie sposób również abstrahować od szerszego, globalnego trendu, prowadzącego do coraz ściślejszej kontroli oszczędności obywateli. Wprowadzenie centralnych rejestrów ewidencjonujących aktywa jest forsowane na poziomie Unii Europejskiej (co podkreślają z resztą autorzy projektu). Ponadto coraz wyraźniej dostrzegalne są dążenia do wyeliminowana tych form przechowywania kapitału, których nie można w pełni kontrolować, w szczególności gotówki. W zeszłym roku miał już miejsce precedens ‒ w Indiach wyeliminowano większości wykorzystywanych banknotów. Na naszym krajowym podwórku znamienny był gwałtowny sprzeciw Ministerstwa Rozwoju wobec planów NBP wprowadzenia do obiegu nowego 500-złotowego banknotu.

Projekt ustawy o Centralnej Bazie Rachunków należy ocenić negatywnie. Choć utworzenie bazy niewątpliwie ułatwi organom państwa zwalczanie przestępczości (zwłaszcza w cyberprzestrzeni), jak również poprawi skuteczność egzekucji roszczeń pieniężnych, to za wspomniane korzyści trzeba będzie zapłacić cenę, jaką jest naruszenie autonomii informacyjnej obywateli. Działania zmierzające do całkowitej kontroli nad oszczędnościami obywateli są niebezpieczną praktyką, która w przeszłości charakteryzowała ustroje totalitarne. Podążanie tą ścieżką przez polski rząd powinno się spotkać ze zdecydowaną krytyką.


mec. Adam Kempa
mec. Adam Kempa
Ekspert CA KJ ds. prawa gospodarczego, adwokat, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Klubu Jagiellońskiego od roku 2010
< Powrót do listy Komentarze