dr Jacek Sokołowski

W sądownictwie wciąż nie widać zapowiadanej rewolucji

 

Zbigniew Ziobro przekonywał we wrześniu 2016 roku, że dysponuje gotowym pakietem ustaw reformujących sądownictwo, jednak nie przedkłada ich, gdyż każda propozycja zmian zostanie zablokowana przez Trybunał Konstytucyjny pod kierownictwem Andrzeja Rzeplińskiego. Podporządkowanie Trybunału partii rządzącej, jakie dokonało się w grudniu mijającego roku, usuwa tę przeszkodę. Jednak projektu kompleksowej reformy nadal nie widać. Zamiast niego mamy jedynie propozycje cząstkowe, niełączące się we wspólną całość. Widać w nich jednak wspólną filozofię ‒ nieufność wobec sądownictwa jako struktury i przekonanie, że tylko nadzór sprawowany środkami administracyjnymi może przyczynić się do zwiększenia skuteczności wymiaru sprawiedliwości.

W ostatnim czasie procedowano kilka projektów dotyczących sądownictwa: wprowadzenie jawności oświadczeń majątkowych sędziów i zmiany w zasadach ich odpowiedzialności dyscyplinarnej (wydłużenie okresu przedawnienia, wprowadzenie kar finansowych), dokonano też zmian w regulaminie urzędowania sądów powszechnych. W zeszłym tygodniu do Sejmu wniesiony został najnowszy projekt, dotyczący podporządkowania dyrektorów sądów Ministerstwu Sprawiedliwości (nowelizacja rozdziału 3 ustawy „Prawo o ustroju sądów powszechnych”). W ramach konsultacji publicznych tego ostatniego swoje stanowiska przedstawiły wszystkie sądy apelacyjne w Polsce, obydwa najważniejsze stowarzyszenia sędziowskie (Themis i Iustitia) oraz Forum Obywatelskiego Rozwoju i NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa. Ocena była jednoznaczna ‒ wszystkie podmioty zaopiniowały proponowane przez ministerstwo zmiany negatywnie.

Co wzbudziło takie kontrowersje? Projekt zakłada pozbawienie dyrektora sądu statusu organu sądu i organizacyjne podporządkowanie go ministrowi sprawiedliwości. Co ciekawe, nie jest to pomysł całkiem nowy. Instytucję dyrektora sądu jako niezależnego od prezesa organu decyzyjnego w sprawach administracyjnych wprowadziła reforma Kwiatkowskiego, uchwalona latem 2011 roku. Już w przyjętych wtedy rozwiązaniach widać było wyraźne dążenie do zmniejszenia wpływu sędziów na administracyjne zarządzanie sądem, a zarazem do zwiększenia w tym zakresie roli ministerstwa. Służyć temu miało nie tylko rozdzielenie kompetencji, ale też przyznanie ministerstwu pośredniego wpływu na obsadę tego stanowiska. Warto zaznaczyć, że już wtedy podnoszono przeciwko temu rozwiązaniu argumenty niemal identyczne ze zgłaszanymi obecnie wobec projektu Zbigniewa Ziobry.

Okoliczność ta każe spojrzeć na dzisiejsze głosy krytyczne z pewnym dystansem, bowiem te same podmioty, które w obecnej reformie widzą drastyczne naruszenie sędziowskiej niezawisłości, widziały je również w zmianach wprowadzonych pięć lat temu. Nawet jeśli niewiele z ich ówczesnych obaw się ziściło ‒ jak przyznaje dziś krytyczne wobec aktualnej nowelizacji Forum Obywatelskiego Rozwoju – stworzony przez Krzysztofa Kwiatkowskiego system zarządzania sądami „okazał się krokiem we właściwą stronę”, choć jeszcze pięć lat temu ten sam FOR sprzeciwiał się jakimkolwiek ograniczeniom podległości dyrektora sądu wobec prezesa.

Czy zatem zmiany proponowane przez ministerstwo są zamachem na niezawisłość wymiaru sprawiedliwości? Zarządzanie działalnością sądu w większości krajów europejskich traktowane jest jako specyficzna gałąź administracji publicznej (Gerichtsverwaltung, court administration) i podlega zazwyczaj ministerstwu sprawiedliwości. Stąd też regułą jest wprowadzony w Polsce dopiero w 2011 roku system „dwuwładzy”, sprawowanej przez urzędnika (dyrektora, kierownika) i sędziego (prezesa sądu bądź sędziów w formie kolegialnego prezydium). Temu pierwszemu podlegają sprawy administracyjne i finansowe (w tym sprawy kadrowe, w niektórych krajach również sędziów), zaś organowi stricte sądowemu – wyłącznie sprawy związane z orzekaniem. Szczegółowy podział ról pomiędzy dyrektorem pełniącym funkcje administracyjne a prezesem sądu odpowiedzialnym za orzecznictwo różni się znacząco w poszczególnych państwach, choć w ostatnich latach wyraźny jest trend w kierunku przekazywania funkcji administracyjnych w ręce samorządu sędziowskiego. Jednak nawet na tym tle propozycje Zbigniewa Ziobry trudno uznać za rażące naruszenie standardów ‒ jest to raczej kontynuacja zapoczątkowanego przez rząd Platformy „marszu do Europy”. O ile bowiem prawdą jest, że ‒ jak podnoszą krytycy noweli – jej efektem będzie zwiększenie wpływu ministerstwa na działalność sądów, o tyle doszukiwanie się w tej konkretnej zmianie naruszenia pryncypiów demokratycznego państwa prawa uznać należy za przesadne obawy. Inna sprawa, że całokształt działań resortu trudno uznać za budujący klimat zaufania pomiędzy nim a środowiskiem sędziów.

W kontekście problemów polskiego sądownictwa należy jednak  zauważyć, że problemem nie jest sama podległość dyrektora sądu Ministerstwu Sprawiedliwości, lecz raczej brak osadzenia tej zmiany w szerszym kontekście ogólnej wizji funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Nie wiadomo bowiem, jak ministerstwo zamierza ową podległość wykorzystać. Domyślać się można, że zgodnie ze wspomnianą „filozofią nieufności” poprzez kontrolę zasobów administracyjnych i organizację pracy ministerstwo będzie chciało zwiększyć wydajność sądów, rozumianą jako statystyczny wynik rozpoznawanych spraw. Ale choć lepsza organizacja zaplecza administracyjnego rzeczywiście jest możliwa, to problemem pozostaje sam system administracyjnego nadzoru nad sądami, realizowany przede wszystkim poprzez nieskuteczny mechanizm oceny okresowej sędziów. W rezultacie mamy w Polsce niską efektywność orzekania i jednocześnie przepracowanych sędziów. Problem ten rozwiązać może jednak tylko kompleksowa reforma, która na razie niestety wciąż pozostaje w sferze zapowiedzi.


dr Jacek Sokołowski
dr Jacek Sokołowski
Ekspert CA KJ ds. wymiaru sprawiedliwości
< Powrót do listy Komentarze
 
  • KOMENTARZE
    • Highly detailed Earth, illuminated by moonlight. The glow of cities sheds light on the detailed exaggerated terrain and translucent water of the oceans. Elements of this image furnished by NASA
      dr Michał Kuź

      Przyszłość Europy i niemieckie obawy

       
      W pierwszym tygodniu listopada tygodnik „Der Spiegel” ujawnił fragmenty raportu dotyczącego możliwych zagrożeń systemowych dla Republiki Federalnej Niemiec w perspektywie do roku 2040. „Strategiczny Przegląd 2040” wyróżnia sześć możliwych scenariusz geopolitycznych wpływających na bezpieczeństwo Niemiec. Autorzy wyraźnie szeregują je od optymistycznych do bardziej pesymistycznych. Szczególnie ciekawe są te drugie, które stawiają Europę Wschodnią jako potencjalne zagrożenie. Publikacja raportu pokazuje, że Niemcy zaczynają coraz poważniej myśleć...

      Czytaj więcej

  • PUBLIKACJE
    • RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości
      dr Jacek Sokołowski

      RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości

       
      Realizacja społecznych funkcji sądownictwa w nowoczesnym państwie wymaga delegowania na sędziów niezbędnego zakresu władzy. Sądownictwo musi być autonomiczne wobec pozostałych struktur władzy państwowej właśnie dlatego, że w przeciwnym wypadku nie będzie w stanie zapewnić ani utrwalenia wzorców, ani kreacji nowych, ani też legitymizacji państwa jako całości. Trójpodział władzy nie jest abstrakcyjną wartością, lecz funkcjonalną zależnością, na której swój sukces rozwojowy oparły państwa Zachodu – pisze w...

      Czytaj więcej

  • AKTUALNOŚCI