Dawid Salamądry

Kopalnie mogą być atrakcyjne dla prywatnych inwestorów

 

Na fali ekologicznych i antywęglowych trendów oraz pod naciskiem różnych ośrodków lobbystycznych międzynarodowe publiczne instytucje finansowe oraz banki stopniowo wycofują się z finansowania projektów związanych z wydobyciem węgla i produkcją energii z tego surowca. Choć w Polsce banki nie postawiły jeszcze krzyżyka na górnictwie i energetyce węglowej, ale wobec coraz większej ich niechęci do wspierania takich projektów, a także trudności z udzielaniem pomocy publicznej, czas poszukać nowych możliwości finansowania rozwoju tego sektora.

Jako pierwsze antywęglowy kierunek obrały w lipcu 2013 roku Europejski Bank Inwestycyjny oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, które wcześniej przez lata zasilały niemieckie inwestycje w elektrownie węglowe. Pod koniec ubiegłego roku podobną decyzję jako pierwszy bank komercyjny podjął holenderski ING. Kilka miesięcy później z finansowania inwestycji węglowych wycofał się JP Morgan, który swoją decyzję uzasadniał względami społecznymi i środowiskowymi, a w swoim dość mocno politycznym oświadczeniu porównał takie inwestycje do wykorzystywania pracy dzieci w krajach trzeciego świata (!). Wreszcie w lipcu głos w dyskusji zabrał również Bank Światowy, oświadczając, że ograniczy finansowanie projektów węglowych na świecie, a jedynym wspieranym projektem w Europie będzie opalana węglem elektrownia w Kosowie.

Z drugiej strony nie można mówić o całkowitym odwrocie sektora bankowego od węgla, wciąż pozostaje bowiem wiele instytucji finansowych, które widzą w górnictwie i energetyce węglowej zachęcającą stopę zwrotu. Najdłużej zapewne wspierać te branże będą instytucje finansowe w Chinach. Już dziś rozglądają się one aktywnie za możliwościami inwestycyjnymi w krajach wysoko rozwiniętych. Dla przykładu Szanghajska China Energy Company Ltd (CEFC) poprzez swoje udziały w J&T Finance Group, czyli 40-proc. udziałowcu czeskiego Energetický a Průmyslový Holding (EPH), silnie wspierała ubiegłoroczne przejęcia przez EPH elektrowni w zachodniej i południowej Europie. Kolejnym kierunkiem dla CEFC/EPH może być Polska. I to nawet pomimo działań Ministerstwa Energii, mających na celu upaństwowienie wystawionych na sprzedaż sektorowych aktywów francuskiego EDF (elektrownie i elektrociepłownie).

A pieniędzy w polskim górnictwie brakuje. Co prawda wspieraniem inwestycji węglowych w Polsce zajmują się zarówno banki prywatne (BZ WBK, Pekao), jak i te, których struktura akcjonariatu wskazuje na dominację Skarbu Państwa (Bank Gospodarstwa Krajowego), ale trudność, z jaką spotkało się Ministerstwo Energii w ostatnich trzech kwartałach przy poszukiwaniu prywatnych podmiotów zainteresowanych wejściem w projekty restrukturyzacji najpierw Polskiej Grupy Górniczej, a następnie Polskiego Holdingu Węglowego, dowodzi, że w ścisłym obszarze górnictwa węgla kamiennego spółki mogą liczyć wyłącznie na pieniądze publiczne.

Ciekawym rozwiązaniem tego problemu może być jednak wykorzystanie doświadczeń brytyjskich w zakresie finansowania energetyki odnawialnej. Dzięki uruchomionemu w październiku 2012 roku Green Investment Bank w Wielkiej Brytanii zainwestowano w ciągu dwóch pierwszych latach 5 mld funtów w czyste technologie energetyczne. Na starcie bank został dokapitalizowany z budżetu kwotą 3,8 mld funtów, a jego cel został zdefiniowany jako poszukiwanie źródeł finansowania projektów z zakresu odnawialnych źródeł energii (głównie morska energetyka wiatrowa) i efektywności energetycznej. W latach 2012–2014 bank sfinansował z własnych środków 37 inwestycji z zakresu OZE i poprawy efektywności energetycznej. Co więcej, zdołał przyciągnąć szereg inwestorów na łączną kwotę 3,7 mld funtów, a w roku finansowym 2014–2015 bank zaczął przynosić już pierwsze zyski (na poziomie 100 tys. funtów). Wtedy rząd w Londynie zdecydował się go sprzedać, aby odblokować możliwości finansowania, z których nie mogą korzystać publiczne instytucje (ograniczone m.in. zasadami pomocy publicznej czy dostępem do prywatnego kapitału), i zmniejszyć zadłużenie publiczne.

Pomysł utworzenia publicznej instytucji finansowej na wzór Green Investment Bank, nakierowanej na wspieranie krajowych inwestycji węglowych, pojawił się na początku września podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu Górnictwa i Energii. Swoisty Black Investment Bank miałby zajmować się poszukiwaniem inwestorów i zbieraniem pieniędzy z rynku kapitałowego, które następnie lokowane byłyby w stosunkowo bezpiecznych inwestycjach górniczych i energetycznych. Wyłączenie Skarbu Państwa z bezpośredniego finansowania projektów górniczych (nowych i restrukturyzacyjnych) może być odpowiedzią na bezwzględny zakaz pomocy publicznej dla górnictwa, który niedługo (od 2018 roku) zacznie obowiązywać na terenie Unii Europejskiej (decyzja Rady 787/2010).  Gdyby jednak UE miała obiekcje wobec takiego rozwiązania, wzorem Wielkiej Brytanii zasilony prywatnymi środkami bank można by sprywatyzować.

A warto podkreślić, że ograniczenia, jakie nakłada decyzja UE przy obecnej strukturze finansowania projektów podobnych do restrukturyzacji Kompanii Węglowej/Polskiej Grupy Górniczej, mogą za kilka lat okazać się śmiertelne dla naszego górnictwa. Właśnie wtedy niezależny podmiot (choć założony przez państwo), finansowany przez rzeszę autonomicznych inwestorów, mógłby pokazać swój prawdziwy potencjał. Być może również dla banków prywatnych możliwość pośredniego inwestowania w projekty węglowe będzie  wizerunkowym wybawieniem, gdyż umożliwi uniknięcie lawiny krytyki podobnej do tej, której obawiał JP Morgan, wyrażając swoje ostre stanowisko. Oczywiście zainteresowanie takimi inwestycjami będzie zależeć od cen węgla na rynkach. W tym kontekście nie sposób jednak nie zauważyć, że zgodnie z opinią Bloomberga węgiel stał się „najgorętszym” surowcem na rynku (wzrost cen o połowę w ciągu ostatniego półrocza), co oznacza, że pogłoski o śmierci czarnego złota okazały się na razie przedwczesne. A to wskazuje, że taki „czarny bank inwestycyjny” może stanowić bardzo ciekawe rozwiązanie zarówno dla inwestorów, jak i dramatycznie potrzebujących pieniędzy polskich kopalni.


Dawid Salamądry
Dawid Salamądry
Ekspert CA KJ ds. energetyki, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego oraz Wydziału Zarządzania i Ekonomii na Politechnice Gdańskiej
< Powrót do listy Komentarze