Szanse polskiego rynku finansowego po Brexicie

 

Wystartował wyścig o to, które europejskie miasto będzie „nowym Londynem”, czyli finansową stolicą Unii Europejskiej. Polskie miasta nie są bez szans. Warszawa nie stanie się jednak jednym z centrów finansowych Unii Europejskiej przy bezczynności polskich władz.

Na razie pozornie nic się nie zmieniło. Wielka Brytania dalej pozostaje związana unijnym ustawodawstwem gospodarczym. Z kolei instytucje finansowe posiadające siedzibę w Zjednoczonym Królestwie korzystają z przywilejów związanych z dostępem do jednolitego rynku UE.

Podjęta w referendum decyzja o wyjściu tego państwa z Unii Europejskiej jest jednak źródłem ogromnej niepewności na rynkach. Obecna względna stabilność ma kruche podstawy. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczą się dalsze wydarzenia związane z Brexitem. Branża finansowa, jako szczególnie narażona na wstrząsy makroekonomiczne, rozważa różne scenariusze rozwoju sytuacji. Do tego obrazu trzeba dodać ryzyka polityczne.

W dłuższej perspektywie Brexit niekoniecznie oznacza złe perspektywy dla brytyjskiego sektora finansowego. W Zjednoczonym Królestwie podnoszone się głosy, że po uwolnieniu od gorsetu unijnych regulacji Londyn ma jeszcze większe szanse zawalczyć o miano finansowej stolicy świata z Singapurem, Nowym Jorkiem czy Hong Kongiem.

Mimo to szanse Londynu na utrzymanie lauru lidera na unijnych rynkach finansowych są coraz mniejsze. Wyjście z Unii Europejskiej oznacza prawdopodobnie odcięcie Zjednoczonego Królestwa od jednolitego rynku. Tym samym możliwości działania na obszarze Unii instytucji finansowych zlokalizowanych w tym kraju zostaną co najmniej ograniczone. Stwarza to szanse dla powstania nowych regionalnych liderów. Wśród nich jest Polska.

Pierwsi kandydaci do tytułu nowej finansowej stolicy UE już są. Francja zamierza zachęcić instytucje finansowe do przeprowadzki do Paryża m.in. zmianami podatkowymi (w tym obniżką podatku od osób prawnych) i ułatwieniami organizacyjnymi zapewnianymi przez lokalną agencję promocji inwestycji. W kolejce ustawiają się również Luksemburg, Frankfurt, Dublin czy Amsterdam.

Co może zrobić Polska, żeby nie zostać w tyle?

Po pierwsze, potrzebne jest szybkie działanie. Proces zainicjowany referendum jest dynamiczny. Niepewność na rynkach sprawi, że instytucje finansowe będą wkrótce podejmować pierwsze decyzje. Nie możemy pozwolić sobie na czekanie na rozwój wypadków.

Po drugie, potrzebne są miękkie działania ze strony władz. Chodzi o jasny przekaz o międzynarodowym zasięgu, że instytucje finansowe rozważające relokację będą w Polsce mile widziane.

Po trzecie, potrzebny jest realizm. Nie ma co liczyć, że z dnia na dzień potroi się wianuszek wieżowców wokół Pałacu Kultury. W zasięgu naszych możliwości pozostaje jednak co najmniej ściągnięcie do kraju kolejnych centrów usług wspólnych.

Po czwarte, potrzebne są działania „twarde”. W grę wchodzą oczywiście zachęty podatkowe.Polska już teraz posiada względnie elastyczne przepisy prawa pracy, nad którymi można się jednak jeszcze zastanowić w kontekście możliwości napływu nowych pracowników z zagranicy. Nie możemy też pozwalać sobie na opóźnienia w transpozycji dyrektyw dotyczących rynków finansowych. Trzeba doprowadzić do zapewnienia jak największej spójności polskich przepisów z prawem unijnym. Komisja Nadzoru Finansowego powinna zapewnić, że proces relokacji instytucji finansowych będzie jak najsprawniejszy.

Bardzo istotny dla Polski będzie odpływ z Londynu firm z sektora technologii finansowych (fintech), często startupów. Oferują one innowacyjne usługi finansowe i mają duży potencjał wzrostu. Jest to branża szczególnie narażona na zniesienie możliwości tzw. paszportowania, czyli podejmowania działalności w innych państwach członkowskich bez konieczności uzyskiwania w nich dodatkowych licencji (np. na świadczenie usług płatniczych). Ponadto firmy te potrzebują dostępu do wykwalifikowanej kadry (np. informatycznej). Negatywnie może ich więc dotknąć likwidacja swobodnego przepływu osób między Zjednoczonym Królestwem a Unią.

Dotychczas polskie startupy z sektora fintech często zakładały spółki w Londynie, uciekając do przyjaznego i pewnego środowiska regulacyjnego. Brexit to doskonała okazja, aby ściągnąć je z powrotem do Polski. Można także próbować przekonać firmy z branży fintech pochodzące z innych państw do przenosin do naszego kraju. Rząd powinien niezwłocznie uwzględnić ten wątek w strategii wspierania startupów. Tu również czeka nas konkurencja ze strony innych państw członkowskich. Członkini rządu krajowego Berlina powiedziała w tym kontekście jasno, że niemiecka stolica wykorzysta możliwości powstałe po Brexicie.

Przy okazji Brexitu Polska powinna zadbać, aby na miejsca Brytyjczyków odchodzących z instytucji unijnych weszło jak najwięcej Polaków. Chodzi tu o struktury Komisji Europejskiej (w tym Dyrekcji Generalnej ds. Stabilności Finansowej, Usług Finansowych i Unii Rynków Kapitałowych), a także unijnych regulatorów finansowych. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego, który ma obecnie siedzibę w Londynie, prawdopodobnie również będzie musiał zostać przeniesiony do innego państwa UE.

Autor: Jacek Czarnecki


< Powrót do listy Komentarze
 
  • KOMENTARZE
    • Highly detailed Earth, illuminated by moonlight. The glow of cities sheds light on the detailed exaggerated terrain and translucent water of the oceans. Elements of this image furnished by NASA
      dr Michał Kuź

      Przyszłość Europy i niemieckie obawy

       
      W pierwszym tygodniu listopada tygodnik „Der Spiegel” ujawnił fragmenty raportu dotyczącego możliwych zagrożeń systemowych dla Republiki Federalnej Niemiec w perspektywie do roku 2040. „Strategiczny Przegląd 2040” wyróżnia sześć możliwych scenariusz geopolitycznych wpływających na bezpieczeństwo Niemiec. Autorzy wyraźnie szeregują je od optymistycznych do bardziej pesymistycznych. Szczególnie ciekawe są te drugie, które stawiają Europę Wschodnią jako potencjalne zagrożenie. Publikacja raportu pokazuje, że Niemcy zaczynają coraz poważniej myśleć...

      Czytaj więcej

  • PUBLIKACJE
    • RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości
      dr Jacek Sokołowski

      RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości

       
      Realizacja społecznych funkcji sądownictwa w nowoczesnym państwie wymaga delegowania na sędziów niezbędnego zakresu władzy. Sądownictwo musi być autonomiczne wobec pozostałych struktur władzy państwowej właśnie dlatego, że w przeciwnym wypadku nie będzie w stanie zapewnić ani utrwalenia wzorców, ani kreacji nowych, ani też legitymizacji państwa jako całości. Trójpodział władzy nie jest abstrakcyjną wartością, lecz funkcjonalną zależnością, na której swój sukces rozwojowy oparły państwa Zachodu – pisze w...

      Czytaj więcej

  • AKTUALNOŚCI