dr Marcin Kędzierski

Kredyty studenckie: dobra korekta, która nie naruszy złych fundamentów

 

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) skierowało do konsultacji  projekt rozporządzenia zmieniający zasady przyznawania kredytów studenckich. Proponowane zmiany w większości realizują oczekiwania studentów. Niestety, zmianie nie ulegnie konstrukcja samego kredytu. W rezultacie trudno spodziewać się większego zainteresowania tym instrumentem, z którego w roku akademickim 2013/2014 skorzystało zaledwie 8 tysięcy studentów.

Kredyty studenckie, które funkcjonują w Polsce od roku akademickiego 1998/1999, wbrew oczekiwaniom pomysłodawców nie odegrały istotnej roli jako element systemu wsparcia materialnego studentów. Wyjątkiem był rok 1998, kiedy z tej możliwości sfinansowania kosztów utrzymania podczas studiów skorzystało prawie 100 tysięcy osób. W kolejnych latach liczba zainteresowanych systematycznie spadała – w roku akademickim 2013/2014 kredyt otrzymało jedynie 8 tysięcy osób, czyli zaledwie 2% studentów pierwszego roku. Jednocześnie, jak pokazują badania EUROSTUDENT, swoją sytuację materialną jako trudną lub bardzo trudną ocenia około pół miliona studentów.

Dlaczego kredyt studencki nie stał się popularnym narzędziem służącym do finansowania kosztów studiów? Powodów jest kilka. Po pierwsze, wysokość miesięcznej transzy kredytu od 12 lat nie była indeksowana, co przy jednoczesnym wzroście kosztów utrzymania (zwłaszcza cen wynajmu mieszkań) nie dawało studentom gwarancji pokrycia 100% kosztów studiów. Po drugie, procedura przyznawania kredytów była długa i skomplikowana. W rezultacie, studenci otrzymywali środki z kredytu na utrzymanie w praktyce dopiero po zakończeniu pierwszego semestru, a to oznaczało, że bez dodatkowego wsparcia ze strony rodziców lub podjęcia pracy nie byli w stanie przeżyć pierwszych miesięcy roku akademickiego.

Zmiany zaproponowane przez Parlament Studentów RP, które znalazły swój wyraz w nowelizacji rozporządzenia MNiSW, wychodzą naprzeciw tym dwóm problemom. Po pierwsze, zwiększono maksymalną wysokość miesięcznej transzy kredytu, jednocześnie wprowadzając możliwość wzięcia kredytu w różnych kwotach – obniżonej do wysokości 400 zł, aktualnej 600 zł lub podwyższonej do 800 oraz 1000 zł. Zmiana ta wydaje się uzasadniona, zwłaszcza mając na uwadze, że przeciętny miesięczny koszt utrzymania studenta szacowany jest właśnie na około 1000 zł. Po drugie, skrócono procedurę przyznawania kredytów: banki muszą ocenić zabezpieczenie spłaty pożyczki do 15 listopada (dotychczas był to 15 lutego), a umowę kredytu podpisać nie później niż 31 grudnia (dotychczas 31 marca).

Brak popularności kredytów studenckich w Polsce nie wynika jednak wyłącznie z niskiej wysokości transzy czy długości procedury. Ze względu na stosunkowo małą liczbę beneficjentów oraz niedostateczną kampanię informacyjną, świadomość istnienia takiego instrumentu wśród studentów i absolwentów szkół średnich jest dziś znikoma. Działania podejmowane w celu promocji tego rozwiązania w ostatnich latach okazały się całkowicie nieskuteczne i fasadowe, czego najlepszym przykładem jest uruchomiony w 2013 roku projekt „Program wsparcia systemu informacji o pożyczkach i kredytach studenckich”, współfinansowany ze środków MNiSW, a realizowany przez Fundację Universitatis Varsoviensis we współpracy z Parlamentem Studentów RP (ostatni wpis w dziale „Aktualności” pochodzi z października 2014 roku).

Podstawowy problem z kredytem studenckim leży w jego konstrukcji. Nawet pomimo wprowadzenia dwuletniego okresu wakacji kredytowych dla absolwentów, po upływie tego czasu muszą oni zacząć spłacać swoje zobowiązanie, i to niezależnie od wysokości dochodów. Nawet przy niskim oprocentowaniu (część odsetek spłaca budżet państwa), miesięczna rata przy kredycie w podwyższonej wysokości 1000 zł będzie wynosić ponad 500 zł, co może stanowić jedną trzecią przyszłych zarobków absolwenta. A trzeba pamiętać, że adresatami kredytów studenckich są przede wszystkim osoby z uboższych rodzin, charakteryzujące się często zarówno niższym poziomem majątku, jak i kapitału społecznego, ułatwiającego zdobycie lepiej płatnej pracy po studiach. Z tych powodów są oni znacznie mniej skłonni do podejmowania ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu.

Rozwiązaniem, które wychodzi naprzeciw większości wspomnianych problemów, jest wprowadzenie kredytów studenckich, których spłata uzależniona jest od wysokości przyszłych dochodów (income-contingent loans, ICL). Kredyt typu ICL funkcjonuje z powodzeniem w kilkunastu państwach świata i w środowisku ekspertów zajmujących się finansowaniem edukacji wyższej uznawany jest za rozwiązanie optymalne. Zalety ICL oraz skutki jego potencjalnego wprowadzenia w Polsce prezentowaliśmy szczegółowo w naszej analizie z października 2015 roku.

Podsumowując, zmiany w kredytach studenckich proponowane przez MNiSW idą w dobrym kierunku, ale zatrzymują się w pół kroku. Pozostaje mieć nadzieję, że ogłoszony niedawno konkurs na nową ustawę o szkolnictwie wyższym („Ustawa 2.0”) stworzy możliwość wprowadzenia bardziej odważnych zmian także w zakresie finansowania studiów.


dr Marcin Kędzierski
dr Marcin Kędzierski
Szef Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, ekspert ds. edukacji, doktor ekonomii.
< Powrót do listy Komentarze