prof. Sylwia Sysko-Romańczuk

Likwidacja gimnazjów nie jest konieczna – strategia zamiast rewolucji w strukturze

 

Likwidacja gimnazjów wydaje się przesądzona. Co z tego wynika? Alfred Chandler, profesor zarządzania z Uniwersytetu Harvarda, mawiał, że „struktura podąża za strategią”. Niestety wobec braku konkretów trzeba się zapytać, jaka strategia edukacyjna będzie realizowana w najbliższych latach. I czy w ogóle jest jakaś strategia.

Gimnazja od samego początku reformy ministra Handkego z 1999 roku budziły wiele kontrowersji. Mówiąc wprost, trudno było znaleźć zwolenników tego rozwiązania. Problem polegał na tym, że argumenty za czy przeciw gimnazjom miały przede wszystkim charakter emocjonalny. W edukacji efekty ocenić można dopiero po dłuższym czasie. Po upływie 16 lat, na podstawie prowadzonych przez OECD międzynarodowych badań porównawczych PISA, można jednak wyciągnąć pewne wnioski. Z jednej strony, wprowadzenie gimnazjów skutkowało wyraźną poprawą rezultatów uzyskiwanych przez polskich 15-latków w testach z matematyki, nauk przyrodniczych i umiejętności czytania. Z drugiej strony, polscy uczniowie wypadają znacznie poniżej przeciętnej w zadaniach wymagających umiejętności rozwiązywania problemów. Można zatem powiedzieć, że absolwenci 15 roczników nauczyli się sprawnie rozwiązywać testy, natomiast szkoła nie kształci w nich rozwiązywania problemów. Przyczyna takiego stanu rzeczy nie leży jednak wyłącznie w gimnazjach, ale całym systemie edukacji. Po co zatem zmieniać strukturę szkolną? I na czym ta zmiana miałaby polegać?

W przypadku likwidacji gimnazjów proponuje się teoretycznie proste rozwiązanie – likwidację struktury 6+3+3 i powrót do starego modelu 8+4. Nasuwają się jednak dwa pytania. Po pierwsze − jaka strategia stoi za takim pomysłem? Stary model wcale nie był pozbawiony wad i sam w sobie nie rozwiąże problemu wychowawczego. Po drugie − jaki będzie skumulowany koszt całej operacji? Niestety posłowie PiS poza propozycją likwidacji gimnazjów nie przedstawili jak dotąd ani spójnej, całościowej strategii polityki edukacyjnej, ani jakichkolwiek wyliczeń kosztów związanych z wprowadzeniem reformy. Nie mówiąc już o sposobie jej przeprowadzenia. Warto pamiętać, że w przypadku zmian systemowych kluczową rolę odgrywa precyzyjny kalendarz wdrożenia reformy, który umożliwia minimalizację kosztów budżetowych, a przede wszystkim społecznych. Brak odpowiedzi na te pytania stawia zasadność zmiany pod dużym znakiem zapytania.

Dlatego zamiast dokonywać nieprzygotowanej rewolucji w strukturze, której skutków nie jesteśmy w stanie przewidzieć, lepiej skoncentrować się na strategii edukacyjnej. Warto rozważyć lekką modyfikację aktualnej struktury, na wzór modelu anglosaskiego, który sprawdza się tam od bardzo długiego czasu. Model 6 (primary school) + 6 (high school), umożliwiłby wprowadzenie spójnych zmian w programach nauczania dla gimnazjów i liceów, gdzie są one najbardziej potrzebne. I to bez znaczącego zaburzania nowej podstawy programowej funkcjonującej na wszystkich czterech etapach kształcenia w aktualnym systemie 3+3+3+3 (szkoła podstawowa z nauczaniem początkowym, gimnazjum, liceum). Zmiany te powinny umożliwić powrót do idei ogólnokształcącego liceum, które po wprowadzeniu gimnazjów utraciło swój sens. Ponadto, podział 6+6 pozwoliłby na poprawę atmosfery wychowawczej (gimnazjaliści mieliby autorytet bardziej dojrzałych kolegów i koleżanek z liceum).

Jeśli nie chcemy stracić dystansu do najszybciej rozwijających się gospodarek, polską szkołę czekają wielkie zmiany. Czas niżu demograficznego jest ku temu idealną okazją. W latach 1999−2010 liczba uczniów klas pierwszych spadła o 30%, i w najbliższych latach nie ulegnie istotnej zmianie. Pierwsze roczniki niżu wchodzą właśnie na uczelnie wyższe. Jednocześnie subwencja oświatowa tylko za czasów rządów PO wzrosła z 30 do 40 miliardów złotych. W rezultacie systematycznego wzrostu nakładów na edukację od 2000 roku możliwe było zwiększenie przeciętnych wynagrodzeń w oświacie o około 50% (choć od 2012 roku pensje nauczycieli nie wzrosły nawet o złotówkę). Dlatego zamiast marnować pieniądze na zmianę struktury edukacyjnej, przeznaczmy lepiej te środki na zmniejszenie klas i modyfikację programów oraz metod kształcenia.

Współpraca: Marcin Kędzierski


prof. Sylwia Sysko-Romańczuk
prof. Sylwia Sysko-Romańczuk
Ekspert CAKJ ds. edukacji, profesor nadzwyczajny Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej, doktor nauk ekonomicznych, Członek Rady Nadzorczej SELENA FM S.A.
< Powrót do listy Komentarze
 
  • KOMENTARZE
    • 09.10.2011 Warszawa Wybory Parlamentarne 2011 N/z mieszkancy stolicy oddaja glosy w lokalach wyborczych
fot. Andrzej Stawinski/REPORTER
      Tomasz Zakrzewski

      Partyjne listy wyborcze nie naprawią samorządów

       
      Zaprezentowany przez Prawo i Sprawiedliwość projekt nazywany potocznie zmianami w ordynacji wyborczej ma na celu zwiększenie udziału obywateli w funkcjonowaniu samorządów. Przedstawione propozycje, mimo, że w niektórych aspektach pozytywne, nie wnoszą nic rewolucyjnego. Niestety, proponowane zmiany w wyborze członków Państwowej Komisji Wyborczej grożą jej upolitycznieniem, a odejście od jednomandatowych okręgów wyborczych w gminach wywoła upartyjnienie lokalnych rad. Grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości 10 listopada 2017...

      Read More

  • PUBLIKACJE
    • RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości
      dr Jacek Sokołowski

      RAPORT: Rewolucja i równowaga. Założenia kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości

       
      Realizacja społecznych funkcji sądownictwa w nowoczesnym państwie wymaga delegowania na sędziów niezbędnego zakresu władzy. Sądownictwo musi być autonomiczne wobec pozostałych struktur władzy państwowej właśnie dlatego, że w przeciwnym wypadku nie będzie w stanie zapewnić ani utrwalenia wzorców, ani kreacji nowych, ani też legitymizacji państwa jako całości. Trójpodział władzy nie jest abstrakcyjną wartością, lecz funkcjonalną zależnością, na której swój sukces rozwojowy oparły państwa Zachodu – pisze w...

      Read More

  • AKTUALNOŚCI