Aleksy Miarkowski

Na poważnie o propozycjach podatkowych PO. Kto zyska, kto straci?

 

 

Choć kurs wsparcia rodzin z dziećmi (zwłaszcza uboższych) należy ocenić pozytywnie, to jednak dużo będzie zależało od tego, kto w wyniku reformy może dostać rykoszetem

Jedyne co można z pewnością powiedzieć o nowym podatku PIT zaproponowanym przez Platformę Obywatelską na konwencji wyborczej jest to, że nie do końca wiadomo jak faktycznie ta reforma miałaby wyglądać. Z analizy przekazu medialnego prezentowanego przez autorów reformy można jedynie domyślać się, jaka jest jej ogólna filozofia, ale też tylko w bardzo wyrywkowych fragmentach.

Oto podstawowe informacje, jakie na ten moment posiadamy:

  • reforma ma wejść w życie od 2018 r.,
  • wszystkie umowy o pracę i umowy zlecenia mają być zastąpione tzw. jednolitym kontraktem (przy czym ma się to odbywać stopniowo, a pierwszym etapem ma być zrównanie od 2017 r. wszystkich umów zlecenia z umową o pracę w zakresie poziomu oskładkowania),
  • umowy o dzieło i jednoosobowa działalność gospodarcza mają pozostać bez zmian,
  • kontrakt jednolity ma być objęty tzw. jednolitą stawką podatku PIT, co oznacza, że nowy podatek PIT będzie zawierać w sobie zarówno obecny PIT, jak i wszystkie składki na ZUS i NFZ z różnych tytułów,
  • w programie PO czytamy również, że „maksymalna suma podatków i składek ulegnie obniżeniu z obecnych 43,5% do 39,5%. Dochód do opodatkowania będzie wyliczany na osobę w gospodarstwie domowym – co oznacza, że rodziny z dziećmi będą płacić dużo mniej. Na przykład roczne obciążenie składkowo-podatkowe ojca, który utrzymuje rodzinę z dwójką dzieci z minimalnego wynagrodzenia spadnie z niemal 30% obecnie do 10%, czyli o około 5 tysięcy złotych”.

Dodatkowo, w wywiadzie telewizyjnym dla TVP Info rzecznik rządu Cezary Tomczyk przedstawił poniższy wykres obrazujący zmianę klinu podatkowego pod wpływem reformy  dla ww. przykładu, czyli rodziny z dwojgiem dzieci i tylko jedną osobą pracującą.

miarrkowwski

Z powyższego wykresu wynika, że dla tej kategorii pracowników:

  • znacznie obniżony zostanie klin podatkowy dla najmniej zarabiających (całkowite opodatkowanie dla osoby zarabiającej minimalne wynagrodzenie wyniesie 10%),
  • całkowity klin podatkowy będzie niższy od obecnego średnio o ok. 10%, także dla osób o wysokich zarobkach.

Cała reforma ma kosztować budżet państwa 10,2 mld zł.

Ze względu na to, że przedstawiona reforma nie zawiera nawet ogólnych założeń systemowych, to aby móc ją ocenić,należy ustalić, czego jeszcze o niej nie wiemy. Aby to zrobić, trzeba przejść przez poszczególne parametry obecnego systemu opodatkowania pracy, które łącznie tworzą tzw. klin podatowy. W obecnym systemie do tych parametrów należą w szczególności: ulga na dzieci, wspólne rozliczanie się małżonków i kwota wolna od podatku.

Komunikaty dotyczące parametrów reformy płynące ze strony Ministra Finansów Mateusza Szczurka są sprzeczne. Przykładowo, w wywiadzie dla Rzeczpospolitęj minister zaznaczył, że „trudno na razie mówić o szczegółach, takich jak np. – w jaki sposób będzie rosło obciążenie wraz z rosnącymi dochodami.” Z kolei w wywiadzie dla TVN24 BiS Minister Finansów potwierdził, że w nowym systemie stawki podatkowe będą rosły od 10% do 39,5%.

Brak wiedzy o jakichkolwiek parametrach nowego podatku uniemożliwia w praktyce podjęcie merytorycznej dyskusji o nich. Nie można także ocenić, czy nowy system będzie prostszy od obecnego. Brak także informacji o tym, czy obniżnie opodatkowania pracy może spowodować np. wzrost opodatkowania konsumpcji (np. VAT).

Analizując przywołany powyżej wykres należy przede wszystkim wskazać, że klin podatkowy zmienia się w zalezności od profilu pracownika. Inaczej płaci singiel bez dzieci, inaczej singiel z dziećmi, jeszcze inaczej małżeństwo z dziećmi itd. Autorzy reformy, na przedstawionym wykresie, ujawnili jedynie kształt klinu podatkowego  dla osoby pracującej z niepracującym partnerem i 2 dzieci.

Racjonalne jest jednak założenie, że skoro proponowane jest obniżenie klinu podatkowego dla ww. profilu pracownika (w ramach polityki prorodzinnej), to także pracownik z 3 i więcej dzieci powinien mieć proporcjonalnie podobny lub nawet niższy klin podatkowy.

Z dużą dozą pewności można natomiast powiedzieć, że skoro wprowadzenie reformy ma kosztować budżet państwa ok. 10,2 mld zł (nie wiemy, czy również budżety samorządowe, które obecnie otrzymują ok. 50% wpływów z PIT), to klin podatkowy może być wyższy niż obecnie w szczególności dla następujących głup (zwłaszcza tych o wyższym poziomie zarobków):

  • osób pracujących, bez partnera (singiel) i bez dzieci,
  • osób pracujących, z pracującym lub niepracującym partnerem bez dzieci,
  • być może także dla osób pracujących, z pracującym partnerem i 1 lub więcej dzieci,
  • być może także dla osób pracujących, z niepracującym partnerem i 1 dzieckiem.

Warto przy tym podkreślić, że wszystko wskazuje na to, że nowy system nie przewiduje mechanizmów obniżających klin podatkowy dla osób młodych, dopiero wchodzących na rynek pracy, wśród których obecnie istnieje największe bezrobocie. Autorzy reformy milczą o jakimkolwiek rozwiązaniu dla tej grupy. Potwierdzeniem wzrostu klinu podatkowe dla młodych może być zapowiedź, że pierwszym krokiem reformy ma być podniesienie składek ZUS od umów zlecenia, które są przecież popularne właśnie wśród najmłodszych uczestników rynku pracy.Docelowe zastąpienie umów zlecenia tzw. jednolitym kontraktem także oznacza wzrost opodatkowania dla najmłodszych pracowników na rynku, którzy najczęściej są singlami.

Reasumując. Choć z jednej strony, przyjęty kurs wsparcia rodzin z dziećmi (zwłaszcza uboższych) za pomocą narzędzi fiskalnych należy co do zasady ocenić pozytywnie, to jednak dużo będzie zależało od tego, kto w wyniku reformy może dostać rykoszetem.


Aleksy Miarkowski
Aleksy Miarkowski
Ekspert CA KJ ds. po ds. podatków i finansów publicznych od IX 2014 do czerwca 2017.
< Powrót do listy Komentarze