dr Krzysztof Mazur

Politycy psują instytucję referendum. Brońmy jej!

 

Można to zrobić na dwa sposoby: albo zaostrzając przepisy o tym instrumencie demokracji bezpośredniej, albo przeciwnie: liberalizując je

Niedzielne referendum jest porażką całej polskiej demokracji, za którą odpowiedzialność ponoszą bardziej politycy, niż obywatele. Konstytucja mówi, że ogólnopolskie referendum może być przeprowadzone „w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa” (art. 125 ust. 1). Wprowadzając dodatkowy wymóg frekwencyjny (referendum jest wiążące w przypadku frekwencji powyżej 50 proc.) zakładano jego szczególną rolę, ograniczającą się do spraw najwyższej wagi. Użycie referendum przez Bronisława Komorowskiego do bieżącej walki politycznej było równoznaczne z obniżeniem rangi tej instytucji.

Wiele wątpliwości budziły również nieprecyzyjne pytania. Pierwsze nie wyjaśniało, o który z wielu typów jednomandatowych okręgów wyborczych chodzi. Drugie nie określało, w jaki sposób należy zmienić finansowanie partii politycznych. Trzecie dotyczyło szczegółowych kwestii podatkowych i nie mogło być uznane za materię “o szczególnym znaczeniu dla państwa”. Oczywisty kontekst polityczny w genezie, źle przygotowane pytania oraz brak realnej kampanii referendalnej prowadzonej przez media i największe partie – przełożyły się na bardzo niską frekwencję.

Próba obrony referendum przed jego dalszą dewaluacją może przebiegać w dwóch kierunkach. Pierwszym z nich jest jeszcze mocniejsze zaostrzenie zasad regulujących sposób jego ogłaszania. Do takich należy wprowadzenie formalnego zakazu łączenia kampanii referendalnej z ogólnopolską kampanią wyborczą. Innym sposobem zaostrzenia przepisów mogłoby być wskazanie konkretnej instytucji (np. Trybunału Konstytucyjnego), która badałaby poprawność pytań przed referendum, zwłaszcza w kontekście konstytucyjnego zapisu o sprawach o „szczególnym znaczeniu dla państwa”. Rolą takiej instytucji mogłoby być wręcz korygowanie pytań w taki sposób, by ich treść była precyzyjna, a zarazem zgodna z intencją wnioskodawcy. Wreszcie obronie powagi referendum przysłużyłoby się wprowadzenie zasady, że głosowanie dotyczyć może wyłącznie przygotowanego wcześniej aktu prawnego (ewentualnie kilku alternatywnych aktów prawnych), zawierającego szczegóły konkretnego rozwiązania.

Warto jednak podkreślić, że pójście w kierunku takiego zaostrzenia przepisów co prawda chroniłoby referendum przed wykorzystywaniem go w kampaniach wyborczych, jednak w praktyce jeszcze bardziej ograniczałoby jego dostępność dla obywateli. Byłoby zatem równoznaczne z zarezerwowaniem tej instytucji wyłącznie dla kwestii tak fundamentalnych, jak przyjęcie nowej konstytucji czy wejście Polski do strefy euro.

Dlatego, wobec systemowego braku realnej podmiotowości obywateli, sensowniejsza wydaje się droga w przeciwnym kierunku: wprowadzenie regulacji zwiększających dostępność tej instytucji. W tym kontekście ciekawym pomysłem mogłoby być ustanowienie Dnia Referendalnego. Postulował to niedawno na łamach „Nowej Konfederacji” Piotr Trudnowski („Uwolnić referendalną energię”, „NK” nr 8/2015). Byłby to jeden dzień w roku, gdy odbywałoby się ogólnopolskie referendum, w trakcie którego zadawano by wszystkie pytania, pod którymi w czasie poprzedzających dwunastu miesięcy zebrano wymaganą liczbę podpisów. Należałoby przy tym zastanowić się nad podniesieniem wymaganego progu zebranych podpisów z 500 tys. do miliona. W zamian wszystkie wnioski, pod którymi udałoby się zebrać wymagany milion podpisów, stawałyby się automatycznie przedmiotem referendum krajowego, bez konieczności zatwierdzania ich przez Sejm. Zwiększeniu dostępności referendum służyłoby również zniesienie wymogu frekwencyjnego wynoszącego 50 proc. uprawnionych do głosowania. Jego utrzymanie skutkuje bowiem nawoływaniem do niegłosowania przez przeciwników danego rozwiązania, co z kolei pomniejsza znaczenie samej instytucji oraz przyczynia się do ogólnego demobilizowania obywateli. To zaś przekłada się na niższą frekwencję również w innych głosowaniach.

Bez względu na to, czy zdecydujemy się na zaostrzenie przepisów referendalnych, czy raczej ich liberalizację, jedno wydaje się bezsprzeczne: w interesie polskiej demokracji jest obrona instytucji referendum przed jego dalszą dewaluacją przez polityków.


dr Krzysztof Mazur
dr Krzysztof Mazur
Prezes Klubu Jagiellońskiego. Ekspert CA KJ ds. polityki i zarządzania publicznego
< Powrót do listy Komentarze